Proponuję Państwu artykuł o jednym z lubańskich cmentarzy: historię dawnego cmentarza przy kościele Marii Panny (Frauenkirchhof Lauban).


Z tego cyklu ukazały się już w Ziemi Lubańskiej dwa artykuły kolegi Janusza Kulczyckiego (Cmentarze Lubania, ZL 2016 nr 16 oraz Dawne nekropolie Lubania, Kulczycki J. 2004 nr 22), w swoim artykule rozwinę więc nieco bardziej historię dawnego cmentarza przy kościele Marii Panny. Również przed 1945 roku poświęcił temu tematowi sporo uwagi lubański nauczyciel Paul Plűschke (Rund um Lauban, 1939 tom 4, Von den laubaner Friedhőfen und den Stadt- und Landbegräbnissen aus alter und neuen Zeit; tom 3, 1935 r., Die Laubaner Frauenkirche).

 Widok na Kamienną Górę i kościół NMP w początku XIX wieku.

Cmentarz przy kościele Marii Panny w Lubaniu

Lubańscy renesansowi kronikarze, a także późniejsi historycy nie znali początków kaplicy Marii Panny (Kapelle unsere Lieben Frauen) i położonego obok niej cmentarza (Frauenkirchhof). Przypuszczali jednakże, iż kaplica mogła powstać już około połowy XIV wieku. Po raz pierwszy została wzmiankowana w dokumencie z 1394 roku (choć jest w nim odniesienie też do 1384 roku), kiedy to wymieniono także z nazwy jej główny ołtarz Św. Marii oraz ołtarz Św. Katarzyny. Był to więc jeden z najmłodszych obiektów sakralnych średniowiecznego Lubania. Historycy podkreślają, iż początkowo była to tylko kaplica pogrzebowa. Jeszcze w końcu XV wieku i początku XVI w oficjalnych dokumentach biskupstwa miśnieńskiego określano ją przez pryzmat ołtarza jako „Beate virginis in capella extra muros” (ołtarz Marii Dziewicy w kaplicy poza murami miejskimi). Po spaleniu kaplicy przez husytów w 1427 roku, w jej miejscu w latach 1452-55 zbudowano nowy kościół (niem. Frauenkirche). Na Przedmieściu Brackim mieszczanie osiedlali się bardzo niechętnie, głównie z obawy przed zamieszkiwaniem w pobliżu miejsca, gdzie grzebano ofiary epidemii. Kaplica, a później kościół od zarania służył przede wszystkim jako tzw. kościół pogrzebowy (niem. Begräbniskirche). Jak zwracają uwagę historycy, z uwagi na swoją rolę pogrzebową, do czasów reformacji nawet nie było w nim nawet chrzcielnicy. Przed reformacją kościół nie miał proboszcza, a wyłącznie ołtarzystów, podlegał bezpośrednio pod kościół parafialny NMP i Marii Magdaleny. Jego rola wzrosła dopiero po reformacji, kiedy stał się od 1654 roku na prawie sto lat tzw. kościołem ucieczkowym dla protestantów śląskich z Uniegoszczy, Radostowa i Wolbromowa.

Widok na Frauenkirche ze szczytu Kamiennej Góry. Koniec XVIII wieku.Zbiory Muzeum Regionalne Lubań.Nieco jako anegdotę przywołam inną teorię na temat początków cmentarza przy Frauenkirche. Otóż wpływom niemieckich nazistów poddał się także płodny lubański historyk i nauczyciel Paul Plűschke. Wysunął teorię, iż skoro Kamienna Góra pierwotnie wyróżniała się ponad otaczającą dolinę Kwisy i Potoku Starolubańskiego sterczącymi czarnymi skałami bazaltowymi, to być może znajdowało się gdzieś na niej cmentarzysko kurhanowe Burgundów, którzy przez Górne Łużyce przeszli później dalej do dzisiejszej Francji (Burgundia). Przybyli tutaj Słowianie, a po nich koloniści niemieccy mieli więc kontynuować na zboczu Kamiennej Góry tradycję pochówków właśnie na cmentarzu przy Frauenkirche

Miedzioryt G.Bohmera z końca XVIII wieku z oznaczonym cmentarzem przy Frauenkirche.Rzeźba grabarza morowego z kościoła katolickiego w Olszynie.Wracając do genezy powstania w tym miejscu kaplicy cmentarnej Marii Panny, uważam, iż w końcu XIII wieku lub pierwszej połowie XIV wieku mogła istnieć tutaj kolonia trędowatych i osób chorych zakaźnie. Lokalizacja pobliskiego klasztoru franciszkanów może wskazywać, iż chorzy znajdowali się właśnie pod ich opieką. Na Górne Łużyce w 1349/50 roku dotarła epidemia dżumy, a także grasowała tutaj w 1380 roku. Chorych umieszczano wówczas w tzw. Domach Zarazy (niem. Pesthaus). Zarówno przy leprozoriach czy Domach Zarazy znajdowały się cmentarze. To przypuszczenie może potwierdzać późniejsza historia tego miejsca. Otóż cmentarz ten do XIX wieku był podstawowym miejscem pochówku ofiar wielu epidemii, które nawiedzały miasto, stąd zwano go cmentarzem zadżumionych czy bardziej współcześnie pisząc epidemicznym (niem. Pestkirchhof). Nie mamy danych o liczbie ofiar zaraz w mieście w XIV wieku, ale musiały bardzo wyludnić miasto, przypuszczalnie bardziej niż te późniejsze, gdy już wiedziano jak należy postępować z chorymi. Ale i dane z późniejszych wieków są porażające. Podczas dżumy w latach 1497-98 dziennie umierało 40-70 osób. W 1539 roku zmarło 500 osób, ciekawostką jest fakt, iż rok później powieszono dwóch grabarzy, którzy okradali z kosztowności ciała składane wówczas do grobów. Podczas zarazy w 1553 roku, w ciągu 7 miesięcy zmarło 2200 osób, na opisywanym cmentarzu dziennie grzebano po 35 osób w jednym masowym grobie. Podczas epidemii dżumy w 1613 roku zmarłych było tak dużo, iż najpierw trzymano ciała na ławkach kościelnych, a spośród 16 grabarzy zmarło aż 11. W 1632 roku podczas kolejnej zarazy na opisywanej nekropolii grzebano dziennie w jednym masowym grobie po 40-50 osób, w ciągu roku w sumie około 1400 osób.

Z uwagi na tak specyficzną rolę kościoła i cmentarza od XVI wieku (od 1654 lub 1687 r.) do XIX wieku kaznodzieje z tego kościoła nosili równocześnie miano „pestilentiarius” (niem. Pestprediger) czyli w wolnym tłumaczeniu „kapłan morowy” (niem. Pest – zaraza). Wyróżniali się oni ubiorem, nosząc zgodnie z tradycją na piersi symbol śmierci - biały krzyż, podobnie jak miejscowi grabarze (niem. Totengräber).

Początkowo teren cmentarza zajmował niewielki obszar wokół kaplicy. Po zarazie dżumy w latach 1553-54 nie było już miejsca na dalsze pochówki, stąd w 1564 roku miasto wykupiło za 33 marki sąsiedni ogród i przekazało go kościołowi w celu powiększenia cmentarza . Urządzanie cmentarza trwało do 1569 roku, wówczas konsekrował go lubański pastor Sigismund Svevus słowami z Księgi Rodzaju 3.19

„Du bist Erde und sollst zur Erde werden!” (Bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!).

Pierwszym pochowanym na poszerzonym cmentarzu był kowal Hans Heinicke urodzony w Kőnigsbrűck. Pochówki miały miejsce dolnej części obecnego parku, na wysokości kościoła. Mimo, iż po 1525 roku większość mieszkańców miasta przeszła na protestantyzm, cmentarz nadal służył wszystkim wspólnotom religijnym. W 1587 roku wokół cmentarza wybudowano kamienny mur.

Kamienny mur wokół cmentarza i wejście główne na cmentarz na rycinach z XIX wieku.1857 rok - Kamienny mur wokół cmentarza i wejście główne na cmentarz na rycinach z XIX wieku.1861 rok - Kamienny mur wokół cmentarza i wejście główne na cmentarz na rycinach z XIX wieku.2 sierpnia 1623 roku grabarz znalazł na cmentarzu przy Frauenkirche owiniętego w męską koszulę martwego noworodka. Zgłosił to do władz miejskich, która powołała komisję, a ta stwierdziła celowe uszkodzenie głowy dziecka. Okazało się, iż było to dziecko Heleny, żony tkacza lnianego Petera Mäuera. W wyniku przesłuchania oraz oględzin jej ciała, Helena przyznała się, iż ojcem dziecka był żonaty tkacz lniany z Wrocławia, Christoph Mäusekopf. Sprawę rozpatrywała ława sądownicza w Lipsku i w takich sprawach mógł być tylko jeden wyrok. Za karę, 11 października tego roku, Helena została utopiona w Kwisie przy moście środkowym (dziś most główny nad Kwisą przy ul. Różanej) w worku wraz z kogutem, kotem i psem. Jej ciało pochowano poniżej szubienicy miejskiej. W tym miejscu dodam, iż w kulturze chrześcijańskiej, w tym w Lubaniu, wszelkie akty dzieciobójstwa, czy to nienarodzonych czy narodzonych dzieci, były traktowane z najwyższą surowością, a sprawczynie takich czynów nie zasługiwały nawet na śmierć na miejskiej szubienicy. Przeważnie topiono je w Kwisie. Zabicie bezbronnych dzieci było traktowane więc bezwzględniej niż inne morderstwa.

6 sierpnia 1697 roku miało miejsce kolejne poszerzenie cmentarza, poświęcił go pastor Antonius Gottlieb Sanus słowami z Ewangelii Św. Jana 12.24: „Wenn das Weizenkorn nicht in die Erde fällt und stirbt, bleibt es allein; wenn es aber stirbt, bringt es reiche Frucht” („Jeśli ziarno pszenicy, gdy spadnie na ziemię, nie obumrze, samo pozostanie; a jeśli obumrze, wyda obfity plon”).

Widok na aleję lipową na cmentarzu w końcu XIX wiekuZ przekazów historycznych, a także tradycji, wynika, iż powyżej cmentarza, na stoku Kamiennej Góry grzebano różne osoby, które nie mogły być pogrzebane na cmentarzu, w granicach tzw. ziemi poświęconej (dzieciobójczyni, samobójcy). Chociażby 7 maja 1692 roku kat miejski wywiózł na taczce i pochował na stoku u podnóża Kamiennej Góry zmarłą w więzieniu miejskim (przy dzisiejszej ul.Starej) dzieciobójczynię, żonę leśniczego.

Widok na aleję lipową na cmentarzu w okresie międzywojennym XX wieku.Nekropolia od początku XVIII wieku powoli przejmowała rolę głównego miejsca spoczynku lubanian od cmentarza przy kościele Św. Mikołaja. Jej wielkość jednakże była zbyt mała na potrzeby mieszkańców. W 1835 zezwolono na pochówki w najniższej części cmentarza, w miejscu starszych grobów. W 1849 roku katolicy założyli dla siebie nowy cmentarz przy obecnej ul. Wrocławskiej. Natomiast ewangelicy w 1857 roku poszerzyli jeszcze cmentarz w górę stoku Kamiennej Góry (poświęcenie i oddanie do użytku nowej części odbyło się 4 października). Proces ten widoczny jest na zachowanych planach Lubania. W 1870 roku oficjalnie zamknięto cmentarz, ale jeszcze do 1945 roku zezwalano na pochówki, choć wyłącznie w istniejących grobowcach rodzinnych. Od tego roku funkcję głównego cmentarza przejął nowopowstały cmentarz miejski przy ob. ulicy Wrocławskiej. W tekstach wielu polskich autorów o tym historycznym miejscu powtarza się zasadniczy błąd, twierdzenie, iż jest był to cmentarz ewangelicki. Tymczasem faktycznie był to przez setki lat najpierw cmentarz katolicki, a później służący wszystkim wyznaniom, protestantom, katolikom i nielicznym, miejscowym żydom. Wyłącznie ewangelikom (i żydom) służył zaledwie 13 lat. Oczywiście od 1525 roku, gdy większość mieszkańców Lubania przeszła na protestantyzm, to oni byli tutaj głównie grzebani. Jednak podobna sytuacja dotyczy dziś cmentarza przy ul. Wrocławskiej, gdzie dominują pochówki katolików, jednak jest to cmentarz miejski i nikt nie używa określenia w stosunku do niego „katolicki”. Rada miejska Lubania wielokrotnie zmieniała przepisy w zakresie pochówków na tym cmentarzu, rejonizację pochówków, a także ustalała wysokość stawek za wszelkie czynności związane z pogrzebem. Najnowsza historia notuje takie prawa (niem. Begräbnissordung) chociażby z 3 maja 1713 roku czy 2 lipca 1727 roku Zachowało się kilkanaście interesujących tekstów z epitafiów, głównie z XVIII i XIX wieku. Również tyleż samo opisów pogrzebów. Tak jak dziś pogrzebom towarzyszyła muzyka. Przeważnie dominowały występy chóralne oraz bicie dzwonów. W chórze śpiewali przede wszystkim uczniowie. Podczas pogrzebów zacniejszych mieszczan towarzyszyła muzyka instrumentalna. Przy kościele powołano specjalny chór szkolny. W 1762 roku (prawa zatwierdzone przez radę miasta jednak dopiero w 1766 roku) powołano korporację pogrzebową (Begräbnisgesellschaf lub Begräbnis-Fraternität), która działała jako jeden z cechów rzemieślniczych . Później po prostu zwano ich cechem pogrzebowym (niem. Begräbnisverein), 10 marca 1825 roku powołano kolejny cech karawaniarzy (niem. Leichenträgerverein). Wszystkie cechy miały swój statut, w tym drugim cechu przedstawiciela miała także magistrat i burmistrz .

plan 1857 rok - Ewolucja obszaru i zagospodarowania cmentarza na mapach z XIX i XX wiekuEwolucja obszaru i zagospodarowania cmentarza na mapie z XIX wiekuEwolucja obszaru i zagospodarowania cmentarza na mapie z XIX wieku, lata 30teMur w części północnej z grobowcami z XIX wieku.W związku z zainteresowaniem mieszczan wycieczkami na Kamienną Górę, głównie do powstałego w 1824 roku Domu Górskiego, najpierw w 1828 roku wykonano aleję spacerową powyżej cmentarza, wzdłuż której nasadzono lipy drobnolistne. Natomiast dla historii cmentarza większe znaczenie miały decyzje z 1837 roku. Wówczas najpierw przy głównej alei cmentarnej zasadzono topole, krzewy oraz kwiaty. Ówczesny administrator cmentarza, syndyk miejski Reitsch zdecydował o wycięciu starych i wysokich drzew wokół kościoła i nasadzenie nowej alei lipowej, która była kontynuacją wcześniej założonej alei do Domu Górskiego. Na tyle wyraźnie oddzieliła ona teren przykościelny od głównego cmentarza, iż w 1887/88 roku wyburzono znaczną część okalającego go kamiennego muru, w ten sposób później na trwałe oddzielony został kościół od cmentarza. Od tego czasu zaginął także słuch o kamiennym krzyżu pokutnym, który był wmurowany właśnie w ten najstarszy mur. Zachował się krótki przekaz o pochodzeniu krzyża. Według tradycji krzyż wmurował sprawca morderstwa. Otóż dwaj młodzi lubańscy czeladnicy piekarscy dorabiali śpiewając po okolicznych wsiach. Podczas podziału wynagrodzenia doszło między nimi do kłótni i jeden z nich zabił kolegę nożem chlebowym. Na murze znajdowały się także stare płyty przyścienne, najcenniejsze z nich wmurowano w ścianę kościoła Św. Krzyża (przypuszczam, iż niektóre z nich zachowały się do dzisiaj wśród leżących płyt przy Baszcie Brackiej). Kilka płyt i nagrobków zachowało się także do dziś bezpośrednio na murze i wokół kościoła Marii Panny.

Nagrobki charakterystyczne dla końca XVIII wieku. Dolna część cmentarza. Zbiory J.Kulczyckiego.Na terenie cmentarza grzebano mieszczan oraz mieszkańców sąsiednich Księginek. Z uwagi na charakter epidemiczny tej nekropolii w wiekach średnich bogaci mieszczanie byli chowani na innych cmentarzach. Tutaj dominowały groby masowe. Dopiero od wieku XVII, gdy dżuma na stałe opuściła tą część Europy zaczęto tutaj także pochówki bogatszych mieszczan. Najstarsze nagrobki i grobowce znajdowały się w dolnej części cmentarza. Reprezentowały głównie style barokowe i klasycystyczne, było wśród nich wiele płyt przyściennych i wolnostojących rzeźb z piaskowca. Najbardziej widoczne jednakże były grobowce i pomniki w późnoklasycystycznym stylu empire, który rozpowszechnił się od początku XIX wieku. Dominowały one zwłaszcza w górnej części cmentarza, gdzie wyróżniały się potężne grobowce przyścienne z antycznymi podporami.

Nagrobek przyścienny, dolna część cmentarza, charakterystyczny dla XVIII wieku. Zbiory J.Kulczyckiego.Nagrobek z XVIII wieku na cmentarzu przykościelnym. Fot. twajda www.dolny-slask.org.plNiestety do czasów współczesnych zachowały się tylko nieliczne ich relikty, w związku z tym, iż w latach siedemdziesiątych XX wieku w miejscu cmentarza urządzono park pocmentarny, usuwając zachowane nagrobki. Szacuję, iż na przestrzeni pół tysiąca lat funkcjonowania tej nekropolii pochowano na niej kilkadziesiąt tysięcy osób. W części parku warto więc urządzić lapidarium z tych niewielu uratowanych pozostałości po tak bardzo wpisanym w historię miasta cmentarzu.

Tomasz Bernacki - Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc - naszeluzyce.pl