Kaufhaus – centrum gospodarczo-polityczne Starego MiastaLokacja Lubania, podobnie jak i innych miast regionu, była przede wszystkim związana z rozwojem gospodarczym danego obszaru i koniecznością sprzedaży nadwyżek produkowanej żywności i wyrobów, a także organizacją miejsca handlu i sprowadzania niezbędnych towarów. Oczywiście targi rozwijały się także wcześniej, jednakże lokacja na prawie niemieckim przyciągała większą ilość kupców oraz wykwalifikowanych rzemieślników, a tym samym przysparzała większych dochodów władcy.

W Lubaniu pierwszy targ, dla jeszcze słowiańskiej wsi Lubań, istniał zapewne w rejonie Przedmieścia Mikołajskiego (w rejonie dzisiejszego skrzyżowania Rybacka-Lwówecka), a więc w pobliżu przeprawy przez Kwisę. Wskutek lokacji miasta na prawie niemieckim i wytyczenia wałami jego nowych granic (1264), targ został przesunięty poza teren zalewowy – powstał dzisiejszy Rynek (niem. Markt, od łac. mercatus; mercator – kupiec). W lubańskich kronikach zwano go również foro Lauban co miało sporo szersze znaczenie jako centrum nie tylko handlowe, ale i prawne, sądownicze i polityczne.

Co ciekawe, możemy w Lubaniu, podobnie jak w Gőrlitz (rynki dolny i górny), właściwie mówić o dwóch rynkach – właściwym i tzw. Heide Platz czyli dzisiejszym Pl. Strażackim. Ten drugi miał charakter bardziej hurtowy, wokół niego znajdował się spichlerz (Kornhaus, później Salzhaus), słodownia, waga miejska.

Wokół Rynku powstały budynki mieszkalne z kramami handlowymi, natomiast zgodnie z tradycją, w samym jego centrum ulokowano dom kupiecki (domus forensis, domus mercatoria, mercatorium, Kaufhaus). Jego istnienie w Lubaniu potwierdziły badania archeologiczne z 1974 i 1991 roku. Był to najstarszy murowany budynek Rynku.

Wbrew ogólnym poglądom, to nie ratusz ani kościoły czy klasztory były najważniejszymi obiektami średniowiecznego miasta – był nim dom kupiecki. Obiekt ten był wykorzystywany przez kupców-hurtowników (nie miał funkcji mieszkalnej). Z uwagi na główny produkt handlowy można nazwać go sukiennicami, które są w języku polskim właśnie odpowiednikiem Kaufhaus-u.

Tkalnie lubańskie na pieniądzu zastępczym z 1920r. (zb. J. Kulczyckiego)Lubań od średniowiecza po początek lat 90-tych XX wieku słynął z sukiennictwa. Początkowo w równej mierze wykorzystywano jako materiał wełnę i len zwyczajny. Surowiec uzyskiwano z lokalnej produkcji. W Lubaniu tereny hodowli owiec rozciągały się od zboczy Kamiennej Góry po Wielki Las Lubański. Owczarnia miejska – Schäferei była w rejonie dzisiejszej ul. Mickiewicza, kronikarze wzmiankują, iż np. 10 grudnia 1598 r. rada miasta wybudowała i oddała na zboczu Kamiennej Góry do użytku nową owczarnię. W 1745 stacjonowała obok niej pruska kawaleria pod dowództwem gen. F.L. Gesslera podczas drugiej wojny śląskiej. Owczarnia spłonęła po południu 03 sierpnia 1810 roku, jej miejsce zajął rozbudowany kamienny folwark (obecnie zabudowania przy ul. Dąbrowskiego naprzeciw budynku Urzędu Gminy).

Druga strefa hodowli to obszar wzniesienia, gdzie dziś rozciąga się tzw. Osiedle Willowe, które do XIX wieku zwano Schäferberg – Owcze Wzgórze (istnieje też opcja, iż nazwa nawiązuje do słowa Schäfer – oprawca, gdyż na szczycie wzgórza była szubienica miejska). Siano dla owiec gromadzono w stodołach na rogatkach miasta, przy obecnej ulicy Zgorzeleckiej.

Lubań również słynął z tkactwa lnianego. Jednakże szczyt rozwoju tego rzemiosła przypadł na czasy, gdy sukiennice straciły już na znaczeniu. Lnem obsadzano okoliczne pola, a przetwarzano na łąkach nad Kwisą. Moim zdaniem roślina ta nawet znalazła się na miejskiej pieczęci sekretnej z XV-wieku.

04 kwiat05 monetaPo lewej okaz lnu zwyczajnego, uprawnego, charakterystyczne wąskie liście i kwiaty o 5-ciu płatkach. Po prawej pieczęć Lubania z 1446 roku z motywem roślinnym – wąskie liście i kwiat 5-płatkowy sugerują, iż może być to len. Na marginesie jest to również pierwszy widok lubańskich murów miejskich.

W połowie XIII wieku do miast górnołużyckich przybywali licznie Flamandowie, którzy wprowadzili nowe techniki produkcji cienkiego sukna wełnianego. Byli wówczas najlepszymi specjalistami w tej dziedzinie w Europie, sukiennictwo flandryjskie rozwinęli na bazie wełny sprowadzanej z Anglii. W Lubaniu przedstawiciela tej nacji (moim zdaniem) znamy już w dokumencie z 1254 roku – niejakiego Baldwinusa, imię szczególnie częste wówczas właśnie we Flandrii. Narodowość ta tak zdominowała ten zawód, iż z czasem także innych lubańskich sukienników zwano również „Fläminge” (Flamandowie).

08 nozyceLubań, Żytawa i Gőrlitz, należały do miast górnołużyckich, które w XIV wieku osiągnęły znaczną nadwyżkę produkcji i rozpoczęły eksport sukna. Na potrzeby sukiennictwa powstały w mieście, prócz domowych warsztatów tkackich, nad bocznymi odnogami Kwisy i Potokiem Starolubańskim - folusz do spilśniania/zagęszczania sukna (tzw. Walkműhle); oraz liczne bielarnie (tzw. Bleiche). Rozwój sukiennictwa spowodował również nieuchronny konflikt między sukiennikami – producentami, a dużymi kupcami – hurtownikami, którzy od lokacji miasta byli najbogatszą warstwą społeczną, tworząc z przedstawicieli swojego stanu – radę miasta.

07 warsztatCech sukienników musiał czuć się na tyle silny i zdesperowany, iż w roku 1297 wywołał rozruchy przeciwko radzie miasta (czytaj – kupcom), oskarżając ją ponoć o czyny trudne do udowodnienia, stąd początkowo ujął się za nimi margraf askański Otto. Jednak wkrótce zmienił zdanie po wyjaśnieniach Rady, czego efektem było ścięcie dwóch prowodyrów buntu, a reszcie zakazano na 4 lata uprawiania zawodu. Wówczas jeszcze bunt nie osiągnął zamierzonych celów. Rok wcześniej, w 1296 roku, też widać było już niezadowolenie z konkurencji zewnętrznej, skoro pomocnik sukiennika i miejski łobuz spalili podczas sabatu, na Przedmieściu Mikołajskim przy gospodzie Aumannów (gospoda Pod Trzema Koronami, potem znany hotel Drei Kronen) dwa wozy żydowskie z suknem i słoniną. Spłonęła gospoda, 5 domów, a w nich dwie służące podczas snu oraz Żydówka z dzieckiem.

W 1398 roku wybuchł kolejny protest rzemieślników, w którym zginęły 3 osoby. Został stłumiony przez rajcę Petrusa Schulz przy pomocy zbrojnych przysłanych z Budziszyna, Lubija i Kamieńca. W zamian za to energiczne działanie w kolejnym roku Schulz został burmistrzem. Sukiennicy nie tylko walczyli o zmniejszenie obciążeń fiskalnych, lecz także o prawo miejsca w radzie miasta. Częściowo udało im się tego dokonać w roku 1443, gdy w mieście trwały protesty sukienników i innych rzemieślników, po którym dopuszczono starszych czterech cechów do wyborów rady i rachunkowości miejskiej.

Nie zakończyło to sporów tkaczy z radą miasta, co potwierdzają kolejne wzmianki - z 1467 (wg. Wiesnera) lub 1463 roku (wg. Scultetusa), kolejny strajk wybuchł w 1507 roku. W efekcie w 1548 roku dopuszczono jednego sukiennika do rady miejskiej, tradycja ta przetrwała aż do XIX wieku. W ramach swych obowiązków cech sukienników uczestniczył w obronie miasta, utrzymywał i obsadzał baszty obronne – 04 listopada 1663 oddano do użytku basteję sukienników (Tuchmacher Bastei), a 02 grudnia 1664 roku basteję pomocników sukienników (Tuchknappe Bastei).

W związku z tym, iż produkcja sukna, a następnie handel nim, było bardzo intratnym zajęciem, po lokacji miasta i wytyczeniu rynku, często kolejnym etapem było uzyskanie przez mieszczan od władcy (króla, księcia, margrabiego) prawa do postawienia w jego centrum zabudowań kramarskich, w tym właśnie domu kupieckiego. Na ich budowę stać wówczas było tylko właśnie kupców hurtowników, którzy zajmowali się handlem dalekosiężnym. Czasem stawiano zespół pojedynczych kramów, a innym razem duże domy kupieckie, wewnątrz których znajdowały się mniejsze stoiska.

Na dzisiejszych Górnych Łużycach najszybciej zgodę na taką lokalizację otrzymał Budziszyn (od margrabiego Konrada i Ottona) w 1284 roku, następnie, też w końcu XIII wieku taki obiekt musiał mieć Zgorzelec, skoro w 1301 roku był tam już strajk sukienników (niem. Wollenweber), którzy sprzedawali swoje wyroby w sukiennicach (in domo forensis). W sąsiednim Lwówku Śląskim, już w dokumencie lokacyjnym z 1217 roku jest zapis o domu kupieckim (Koufhus) i opłatach za wynajmowanie w nim kramów.

 Wejście zachodnie do lubańskich sukiennic (fot. T. Bernacki) 10 tret

Do tej pory na Dolnym Śląsku potwierdzono istnienie dziesięciu takich domów kupieckich, w tym w Lubaniu. Informacja o buncie lubańskich sukienników świadczy, że i tutaj zapewne istniał też już Kaufhaus w końcu XIII wieku. Każdorazowa zgoda na budowę kramu czy sukiennic związana była z naliczeniem czynszów od kramu czy całych sukiennic dla księcia czy margrabiego. Swój czynsz pobierał też wójt – który przeważnie był spadkobiercą lokatora – zasadźcy miasta i miał określone dochody miejskie z wielu, najbardziej dochodowych obiektów.

Z czasem uprawnienia i dochody wójtów czy książąt odkupywała rada miasta. W związku z tym, iż sukna były drogim materiałem, wójt oraz rada miejska, dążyli do budowy sukiennic do lepszej organizacji handlu i nadzoru nad nim. Wznoszone były obiekty parterowe bądź piętrowe. W przypadku piętrowych – parter zajmowali kupcy (Kaufkamern, Kaufherr – łac. mercator) oraz sukiennicy (Tuchmacher), natomiast piętro było przeznaczone dla rady miejskiej i jej przedstawiciela – magister consulum, zwanego też magister civium czyli burmistrza.

Pomieszczenie gdzie urzędował określano również mianem praetorium, od określenia pochodzącego jeszcze z czasów rzymskich, miejskiego urzędnika, jakim był pretor, czyli późniejszy burmistrz. Gdy sukiennice były parterowe, bądź w całości zajmowali je kupcy, wówczas dla pretora budowano odrębny budynek, tak było właśnie w Lubaniu.

Obok sukiennic mieściła się dodatkowo waga miejska (w płd.-zach. części Rynku, niedaleko naroża Piwnicy Ratuszowej). Nadzorującym sukienników urzędnikiem miejskim był Scherkamer zwany też Tuchsscherer, który miał swoje pomieszczenie w sukiennicach lub obok nich (zw. camera rasorum). Z okresu panowania Henryka Jaworskiego, z pierwszej połowy XIV wieku, zachowały się relacje o ich działalności z innych miast (w tym czasie Lubań też był pod jego panowaniem). Jego obowiązkiem było nadzorowanie cięcia sukna i pobieranie za to podatków.

Zgodnie z ówczesnym prawem nawet sukiennik, który chciał uciąć swoje sukno na swoje potrzeby (np. własne odzienie) – mógł to zrobić tylko 1-2 razy w roku ! Nic dziwnego, iż przy takich obciążeniach podatkowych cechy sukienników wywoływały bunty w miastach i domagały się swych praw w udziale we władzach miejskich.

Tekst i foto. Tomasz Bernacki

Publikacje Tomasza Bernackiego