Odbudowa bloku śródrynkowego i nowych sukiennic

Rozpoczynają się prace archeologiczne na lubańskim Rynku (wycinek z fot. zb. UM Lubań)Rozmawiając o rewitalizacji lubańskiego Rynku przeważnie spotykam się ze stwierdzeniami, że to dzięki zmianom ustrojowym 1989 roku udało się zrealizować jego odbudowę. Jest to jednak tylko po części prawda. Wszystkie przygotowania formalne zostały zrealizowane jeszcze w schyłkowym okresie PRL-u. 05 marca 1986 roku Naczelnik Miasta podpisał umowę z Pracownią Konserwacji Zabytków – Oddział we Wrocławiu, na przygotowanie szczegółowego planu zagospodarowania Starego Miasta, który miał być wykonany do końca grudnia 1990 roku. Od 01 stycznia 1991 roku dalsze prace planistyczne prowadziła firma Pracownie Konserwacji Zabytków, Zespoły Konserwatorsko-Projektowe Sp. z o.o. we Wrocławiu – Pracownia Rewaloryzacji Zespołów Zabytkowych. Prace zostały zakończone do 30 czerwca 1992 roku. Głównym projektantem planu był mgr inż. architektury Janusz Tarantowicz.

Jak więc widać, mimo zmian politycznych roku 1989, prace nad planem były nadal kontynuowane. Ostatecznie plan został uchwalony przez radę miasta 02 lipca 1992 roku. Mimo braku formalnego zatwierdzenia rewitalizacji Starego Miasta, już w roku 1991 rozpoczęto prace archeologiczne wokół Wieży Kramarskiej, które miały zweryfikować niektóre założenia. W ich wyniku zinwentaryzowano podziemne szczątki dawnych sukiennic oraz kamienic, które prawie w całości później zostały wybrane pod budowę piwnic nowych kamienic.

Rycina z układem fundamentów odsłoniętych podczas badań archeologicznych w 1991 r., w tym fundamentami domus forensis (ryc. ze zb. UM Lubań).  Projekt nowej zabudowy (ryc. ze zb. UM Lubań).  Pierwotna koncepcja bazaltowej ściany nowych sukiennic (zb. UM Lubań)

Projekt odbudowy zabudowy śródrynkowej został w 1993 roku powierzony projektantowi rewitalizacji Starego Miasta – J. Tarantowiczowi. Według początkowej koncepcji cały zespół miał być wykonany przez jednego inwestora. Była to właściwie kontynuacja pomysłu jeszcze sprzed 1989 roku, jednak zamiast miasta bądź inwestora państwowego, szukano inwestora prywatnego. Zamysł ten się nie powiódł (raczej na szczęście), wobec braku chętnych w 1996 roku koncepcję rozbito do realizacji na poszczególne kamienice. Kamienicę w narożu południowo-wschodnim zrealizowało jako pierwszą (1996-98) bezpośrednio samo miasto, co uważam również za szczęśliwy traf, gdyż w tym miejscu istniał w średniowieczu pierwszy ratusz.

Tret od strony północnej (fot. J. Skierska).Wracając do nowych sukiennic. Ich realizacja była ściśle powiązana z budową kamienic, gdyż projekt zakładał wspólne ściany, a dostęp do ich pierwszych kondygnacji miał odbywać się właśnie z sukiennic. Ich budowa była podzielona na trzy etapy. W pierwszym była wykonana część podziemna – fundamenty oraz w odróżnieniu od oryginału – piwnice. Ich część przeznaczono na salę konferencyjną, resztę na funkcje infrastrukturalne i handlowe.

W drugim etapie, w roku 2002, zamknięto stan surowy – wykonano ściany szczytowe, kondygnacje oraz dość nowatorskie i modernistycznie przeszklone zadaszenie (o dziwo, jak widać, czasem polskie służby konserwatorskie również zgadzają się na nowinki).

Budowa tretu (fot. zb. UM Lubań) Budowa tretu (fot. zb. UM Lubań)  Wnętrze sukiennic stan surowy (fot. zb. UM Lubań)

Szkoda, iż miasto nie zdecydowało się na realizację pierwszej koncepcji ścian szczytowych nowych sukiennic – miały być wykonane z tradycyjnego dla Lubania materiału – bazaltu, który równocześnie nawiązywał do ich najstarszych dziejów. Przyjęto rozwiązanie łatwiejsze do wykonania – ścianę z cegły klinkierowej. Z drugiej strony trudno dziś o fachowców, którzy potrafią solidnie murować z łamanego kamienia bazaltowego, co widać po zaniku tej tradycji na terenie Lubania, mimo, iż kamień bazaltowy, połączony np. z czerwoną cegłą klinkierową, daje piękny efekt wizualny (na marginesie w czarno-czerwonych barwach miasta). W kolejnych dwóch latach prowadzono prace wykończeniowe, miasto zbudowało także budynek nad studnią, również z wejściem do sukiennic. Ostatecznie nowe sukiennice otwarto w grudniu 2004 roku.

Tajemnicza nazwa – tret

Wyjaśnienia wymaga jeszcze używane dla zabudowy śródrynkowej określenie tret. Zauważyłem, że wiele osób używa tego słowa zupełnie nie mając pojęcia co oznacza. Celowo piszę to słowo z małej litery, gdyż nie jest to nazwa własna. Współcześnie nie zawsze może być zrozumiałe jego znaczenie, gdyż już dość dawno wyszło z polskiej mowy potocznej. Nie jest to oczywiście historyczne określenie lubańskiego zespołu zabudowy śródrynkowej, na którą po prostu mówiono „am Markt” czyli „w Rynku”.

Rynek, jeszcze w XVII wieku określano łacińskim mianem – „foro Lauban”, czasem w stosunku do niego używano też określenia Ring Gasse. Określenie „tret” upowszechnili urbaniści, zwłaszcza wykonawca koncepcji budowy lubańskiego tretu mgr Janusz Tarantowicz. Słowo tret pochodzi z języka niemieckiego - Tritt – krok, chód (dziś mamy stąd rzeczownik – trotuar – chodnik, deptak czy czasownik – tratować), choć przyjęło się w staropolskim jako właśnie tret i stąd przeniesiono je po 1945 roku także na grunt zachodniej Polski. Pierwotnie oznaczało część rynku, wybrukowany chodnik, plac, na którym przekupki handlowały różnego rodzaju drobiazgami, tandetą.

Wnętrze lubańskich sukiennic (fot. T.Bernacki).Czasem też określenie to (bądź zmodyfikowane na „treta”) znaczyło wprost w staropolskim właśnie rynek miejski. Dlatego też mówiono – nie „w trecie”, lecz „na trecie”. Pojęcie, które jak widać pierwotnie oznaczało wolną przestrzeń, a nie budynki, z czasem przeszło, zwłaszcza w terminologii urbanistycznej, także na zespół zabudowy śródrynkowej, w skład którego wchodziły sukiennice, ratusz, kramy, smatruz czy kamienice. Niekiedy źródła w Europie, w tym w Polsce, określały rynek bądź tą zabudowę, także określeniem łacińskim – teatrum (theatrum). Tak więc i dziś należy pamiętać, iż określenie to oznacza cały blok śródrynkowy, a nie tylko jego centralną część, natomiast część centralną stanowią odbudowane w nowej formie sukiennice.

Nowe sukiennice w lubańskiej mowie potocznej nazywa się często – halą pasażu, „Galerią łużycką” czy przeszkloną halą. Jak dla mnie są to sformułowania pozbawione wydźwięku historycznego i odległe od sensu rewitalizacji. Mam wrażenie, iż prawdopodobnie wynika to po prostu z nieznajomości podstawy tej odbudowy, traktując sukiennice jako zupełnie nowy byt, obiekt nie powiązany z historią miasta. Mam nadzieję, iż przedstawiony przeze mnie zarys ich dziejów spowoduje, iż częściej będziemy używać określenia – Sukiennice (na marginesie jest to także ich określenie administracyjne, zatwierdzone uchwałą Rady Miasta).

Rynek i Sukiennice czyli jak wypełnić dziurę w obwarzanku

W okresie renesansu sukiennice na trwałe zniknęły z krajobrazu miasta i dopiero decyzje z przełomu lat 80-90-tych XX wieku doprowadziły, jak dla mnie, do realizacji niesamowitego zamierzenia. O ile odtworzenie kamienic na wzór XVIII-XIX -wiecznych nie było niczym nadzwyczajnym pod względem urbanistycznym, o tyle decyzja z końca lat 80-tych o rekonstrukcji na fundamentach średniowiecznych sukiennic całkiem nowego obiektu, zarówno w formie, jak i stylu, ale jednak nawiązującego do tradycji, była czymś zupełnie nowatorskim.

Herb miejski na elewacji zachodniej nowego Domu Kupieckiego (fot. J.Skierska).To co się stało możemy nazwać rewaloryzacją zabudowy śródrynkowej czyli jej odbudową. Oczywiście wszyscy byśmy chcieli, aby w pełni zrealizował się kolejny etap czyli ich rewitalizacja. Jest to pojęcie dużo szersze, gdyż w zasadzie strefa całego Rynku musiałaby po prostu mocniej wypełnić się życiem, przede wszystkim handlowym. Nie jest to łatwe zadanie z wielu powodów. Problem ten dotyczy wielu małych miasteczek w całej Europie, gdzie mocno rozrosły się dzielnice mieszkalne na ich obrzeżu, które zostały uzupełnione o nowe obiekty handlowe. Spowodowało to powstanie efektu obwarzanka, odpływ zamożnych osób do budownictwa jednorodzinnego oraz degradację materialną budynków (niższy standard, brak remontów), a za tym także społeczną dawnych centrów miast. Stąd czasem pojawia się konieczność przedefiniowania ról dawnych Starych Miast oraz ich rewitalizacja, uzupełnienie o dodatkowe funkcje (turystyczne, kulturalne).

Lubański Rynek ma dodatkowo trudniejszą sytuację, do 1945 roku był centrum handlowym miasta, tymczasem walki o Lubań spowodowały zniszczenie ulic na północ od Rynku. Co prawda zostały one odbudowane, jednakże bez charakteru handlowego, powstało wiele bloków mieszkalnych bez usług i sklepów w parterze. Spowodowało to wyraźne przesunięcie się punktu ciężkości prowadzenia handlu na rejon ulicy Brackiej i zaplecze ratusza. Dziś często właśnie zaplecze ratusza w pobliżu fontanny (dawniej Jeleni Plac – niem. Hirsch Platz) odbierane jest za centrum miasta, a nie Rynek i Sukiennice (ba! Nawet wiele imprez kulturalnych odbywało się właśnie tam a nie w Rynku). Dlatego też zakres działań zmierzających do zwiększenia atrakcyjności Rynku tak naprawdę powinien znacznie wykraczać poza jego granice.

Prędzej czy później Lubań będzie czekała konieczność rewaloryzacji rejonu ulic Wrocławskiej, Pl. Lompy czy ul. Starej, łącznie z wyburzeniami, a także odbudowa zespołu budynków dawnego klasztoru magdalenek (oczywiście jego nowa funkcja jest do dyskusji; w zasadzie odbudowa najstarszej części jest możliwa już obecnie bez wyburzeń). Do tego czasu oczywiście muszą być prowadzone inne działania, jak chociażby przebudowa parterów socrealistycznych bloków i zmiana funkcji mieszkalnych na usługowe (co zostało już zapoczątkowane w północnym narożniku Rynku), budowa kolejnych nowych kamienic przy ul. Wrocławskiej. Oczywiście dobrym kierunkiem jest wciąż rozszerzanie oferty kulturalnej i turystycznej Sukiennic, zwłaszcza o elementy historyczne. Zwiększenie atrakcyjności turystycznej północnej części Starego Miasta powinno być uzupełnione o Wieżę Trynitarską oraz mury miejskie wzdłuż ul. Podwale (np. odtworzenie przejścia po ich koronie – zadaszenie wg zachowanych rycin), czy dawne więzienie miejskie przy ul. Starej.

Wiele osób oczekuje, iż nagle w Rynku czy Sukiennicach pojawią się nowe kawiarnie czy restauracje, przyrównując Lubań chociażby z Wrocławiem. Nic bardziej złudnego, ich ilość wynika wyłącznie z praw rynku i zysków, ilości konsumentów. Samorządy mogą jednak w takich przypadkach stymulować odpowiednie kierunki, chociażby poprzez politykę podatków i opłat np. niższych dla usług gastronomicznych czy za wynajmowanie terenu na wystawiane latem stoliki, a w końcu za przebudowę mieszkań na funkcje usługowe. W takich sytuacjach są jednak konieczne długofalowe programy i stabilność podjętych decyzji. Moim zdaniem stoi w sprzeczności z aktywizacją Rynku, choćby gastronomiczną, dopuszczony tam ruch samochodowy, stąd istnieje konieczność budowy nowych miejsc parkingowych na obrzeżu Starego Miasta.

Realizacja wielu z tych kierunków jest niestety w dużym stopniu zależna od zamożności społeczności lokalnej i dochodów miasta, stąd bez cierpliwości się nie obejdzie. Od oddania do użytku Sukiennic minęło 8 lat, to w skali rozwoju miasta naprawdę niewiele i dlatego jestem optymistą co do nadrobienia straconych 60-ciu lat i dalszej rewitalizacji Rynku. Możliwe jest wypracowanie swego rodzaju czasowo-zadaniowej mapy drogowej dochodzenia do rewitalizacji Starego Miasta, którą wystarczy aby zgodnie kolejne rady miasta systematycznie wprowadzały w życie.

Zdaję sobie sprawę, iż lubańskie sukiennice są architektonicznie odmienne od pierwowzoru, jednakże po tak fenomenalnym odrodzeniu nadal zasługują na swoje miano. Dlatego też proszę – nie Galeria Łużycka a Dom Kupiecki lub Sukiennice !

Tomasz Bernacki

Publikacje Tomasza Bernackiego