Lubański młynek – archeologiczna inspiracja

Tools

01-lubanki mlynekJedną z najciekawszych metod odkrywania historii jest archeologia. Niestety wiele zabytków archeologicznych Lubania przepadło w okresie odbudowy miasta w latach 70-80-tych XX wieku i usuwaniu setek ton ziemi ze skarbami pod budowę nowych fundamentów socrealistycznych bloków. Również i dzisiaj wielu inwestorów nie przykłada do tego należytej dbałości, a od archeologów żądają szybkiej pracy i „zamkniętych” oczu. W 2009 roku rozpoczęły się prace związane z przebudową niektórych chodników i placów na Starym Mieście. Zwróciłem wówczas uwagę, iż podczas prac przy odbudowie schodów przy ul. Starej do targowiska, uszkodzono kamienną ścianę XVII-wiecznego więzienia miejskiego tzw. Stockhaus. Wobec tego wykonawca prac musiał odbudować mur pod nadzorem archeologicznym. Na szczęście nadzór powierzono prawdziwemu miłośnikowi historii - Grzegorzowi Jaworskiemu z Lwówka Śląskiego. Podczas wzmacniania ściany tego więzienia, w listopadzie 2010 r., odnaleziono w nim wtórnie wmurowane płyty z piaskowca. Po bliższych oględzinach okazało się, iż były to dwa podokienniki wewnętrzne. Oba miały szerokość około 31-32 cm, pierwotnie długość 100 cm, jednak jeden z nich był obłamany do 70 cm. Co ciekawe, zostały wykonane z płyty nagrobnej z barokowymi epitafiami (pojawia się data 1718), a na zeszlifowanej części znajdują się wyryte wizerunki budynków oraz plansza do gry w młynka.

Można dziś tylko żałować, iż zmarnowano okazję i więzienie to nie zostało wówczas opróżnione z gruzu i wyeksponowane, stanowiłoby dodatkową atrakcję miasta. Z resztą, odbudowę tego więzienia i utworzenie ścieżki widokowej wzdłuż murów miejskich zaplanowano już w pierwszym planie odbudowy miasta z roku 1956. Niestety nigdy później, nawet przy rewitalizacji tej części miasta, nie skorzystano z dobrych wzorców.

Odbudowana ściana dawnego więzienia przy ul.Starej. Fot. T.Bernacki 2010.Aby ustalić, kiedy mogły powstać te ryty musimy wrócić do XVIII wieku. Z opisów miejskich pożarów wynika, iż Stockhaus spłonął częściowo podczas ogromnego pożaru miasta 14 lipca 1760 roku. Wówczas pożar spopielił także kościół Św. Trójcy przy dzisiejszym Pl. Lompy. Obiekt więzienia musiał być wyjątkowo niezbędny miastu, skoro już rok później kronikarze wzmiankują o jego odbudowaniu. Kolejny pożar dotarł do murów więzienia w 1792 roku, gdy paliły się budynki przy ul. Nowogrodzieckiej, płomienie doszły aż do Zgorzeleckiej (dzisiejsza Ratuszowa). Górna część więzienia, mieszkalna, była podatna na płomienie, gdyż wykonana była w technologii szkieletowej – szachulcowej, z użyciem drewnianych belek, pomiędzy którymi przestrzeń wypełniono gliną, słomą, cegłą. Parter był natomiast w całości wykonany z kamienia i cegły z uwagi na trzymanych tam więźniów. W 1843 roku wykonano generalny remont więzienia, dotychczasowe piętro z drewnianej kratownicy zastąpiono ścianą murowaną z kamienia i cegły. Możemy z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, iż część materiału na odbudowę więzienia, w tym wspomniane płyty z piaskowca, pochodzą właśnie z kościoła Św. Trójcy. Kościół ten nie podniósł się już nigdy ze zgliszcz, a jego ruiny stopniowo wyburzano i wykorzystywano do budowy innych budynków.

W początku XIX wieku Stockhaus pełnił zarówno funkcję więzienną jak i lazaretu, choćby podczas wojen napoleońskich w 1813 roku i wojny z Austrią w 1866 roku. W 1836 roku zrezygnował z funkcji ostatni kat lubański, a więzienie lubańskie było za małe i więźniów wożono już systematycznie do Zgorzelca. Prawdopodobnie kres tej funkcji więziennej przypadł na wspomniany 1843 rok, gdy budynek wyremontowano i przeznaczono na mieszkania i przytułek, nadal będąc jednak w dyspozycji miasta. W 1853 roku oddano w Lubaniu do użytku nowe więzienie miejskie (dzisiejszy areszt śledczy). Tak więc właściwie możemy jedynie stwierdzić, iż ryty na podokiennikach powstały zapewne po 1761 roku. Na podokiennikach zachowały się elementy świadczące o pierwotnej ich funkcji – płyt nagrobnych, widoczny jest fragment epitafium - tekstu nagrobnego oraz motywy roślinne.

thumb 03-lubanki mlynek thumb 04-lubanki mlynek thumb 05-lubanki mlynek thumb 06-lubanki mlynek

Dużo ciekawsze są jednakże ryty wykonane na ich przeszlifowanej odwrotnej stronie. Wystarczy spojrzeć na wizerunki więzienia - posiada niewielkie okienka, które wpuszczały odrobinę światła do pomieszczeń. Nic dziwnego, iż życie zamkniętych w nim osób skupiało się przy oknach. Na tych wewnętrznych podokiennikach widzimy więc wyryte domostwa, zapewne kamienice oraz zabudowanie gospodarcze. Prawdopodobnie można przyjąć, iż był to rysunek któregoś z więźniów lub żołnierzy, przywołanie z pamięci wspomnienia za rodzinnym domem. Na dłuższym z parapetów zachował się natomiast wizerunek popularnej gry tzw. młynka. No cóż, potrzeba wypełnienia wolnego czasu, rywalizacja, hazard, to zamiłowanie ponadczasowe. Gra ta nie poszła jednak w niepamięć i pomimo czasu gier multimedialnych, w wielu krajach jest nadal popularna.

Młynek – gra z tradycjami

thumb 07-lubanki mlynekMłynek stanowi jedną z najstarszych gier Starego Świata, spotykany jest w znaleziskach archeologicznych już z okresu brązu. Jeszcze przed kontaktem z Europejczykami, jej wizerunki naskalne pojawiły się też w Ameryce Środkowej i Południowej, a także dalekiej Australii. Grywali w młynka praktycznie wszyscy, od rolników, przez łowców, żołnierzy, rycerzy, mieszczan po arystokrację. Jego symbolika weszła do świata magii i mitologii. W niektórych kulturach stał się świętym symbolem odrodzenia (u Celtów), a nawet amuletem chroniącym przed złymi duchami. Znajdziemy jego wizerunki wśród egipskich piramid, opisywany był przez Szekspira czy chińskiego Konfucjusza. Jego rozliczne wersje występują od Wysp Brytyjskich po Japonię, od zimnej Skandynawii po gorącą południową Afrykę. Jego zaletą jest możliwość szybkiego narysowania planszy praktycznie w każdych warunkach, czy to na piasku, drewnianej desce czy na kamieniu. Na całym świecie spotkamy dziesiątki różnorodnych planszy, różniących się ilością pól, kształtem tworzących je figur i ilością kamieni do gry. Dlatego też pod pojęciem młynek można rozumieć wiele gier o podobnych zasadach i znanych pod różnymi nazwami, jak chińska yih, kyu-kung, sam-ki, perskie hujura, afrykańskie marabaraba i sesotho, a także wiele innych. W kulturze zachodniej najpopularniejsza jest wersja młynka w wersji rozpowszechnionej w okresie podbojów rzymskich, używana głównie w basenie Morza Śródziemnego. W Anglii zwana jest merel lub nine men’s morris, w Niemczech Műhlspiel, w Rosji mielnica itd. Jej nazwa przeszła do języków zachodnioeuropejskich od łacińskiego słowa „marelleus”, będącym zdrobnieniem od „mas, marris” – „pograć ludzikami”. Była popularna wśród rzymskich żołnierzy, stąd jej inna nazwa „miles” czyli żołnierze. Kamienie więc symbolizowały piechurów, których należało ustawić w szyku. W ten sposób nazwa trafiła do Germanii, gdzie jeszcze w 1215 roku nazywano ją „mile” i zniekształcono na Műhl – czyli młyn. W ten sposób z żołnierzyków zrobił się młynek. Do celów rywalizacji sportowej, jako międzynarodową wersję przyjęto właśnie europejską opcję planszy z 24 polami. Na niej ustawiamy po 9 pionów (kamieni – czarnych i białych).

thumb 08-lubanki mlynekStandardową planszą międzynarodowego młynka narysujemy w prosty sposób, gdyż są to w zasadzie trzy kwadraty wpisane jeden w drugi i połączone odcinkami po środku każdego z boków. Daje nam to w sumie 12 przecięć i 12 narożników, stanowią one pola gry – razem 24. Lubańska wersja młynka posiada jednakże jeszcze jedno pole – środkowe, powstałe wskutek przedłużenia odcinków bocznych. Ta wersja planszy, a także odmiana gry, była grana częściej w średniowieczu, o czym świadczą znaleziska archeologiczne. Plansze identyczne z lubańską spotykamy zarówno na zachodzie Europy (Frankonia), jak i jej północy (Ryga), a więc bardziej w kręgach kultury niemieckojęzycznej.

09-lubanki mlynekW młynka także grywano w dawnej Polsce. Wizerunki planszy zachowały się na dnach średniowiecznych naczyń glinianych np. w Kruszwicy. W 1962 roku odnaleziono wewnątrz XI-wiecznego grodu w Nowym Sączu kamień brukowy z wyrytym młynkiem. W książce z 1831 roku „Gry i zabawy różnych stanów”, Łukasz Gołębiowski opisał staropolską wersję ówcześnie grywanego młynka, stwierdzając, iż „dworskich i żaków to gra upodobana, oni w niej celowali...” . Jego plansza posiadała dodatkowo odcinki łączące naroża kwadratów, co nie zwiększało ilości pól, ale dawało możliwości dodatkowych ruchów (Fig.6). Na takiej planszy każdy z graczy używał po 10 kamieni. Piony autor określał mianem warcabów, co jednak nie należy mylić z grą o takiej nazwie i planszą, dawniej w Polsce zwaną warcabnicą. Również w tej wersji należało ustawić w linii 3 kamienie – młynek. Zbity kamień określano mianem pieska. Wiecznym młynkiem natomiast określano taki młynek, gdy gracz mógł bez żadnych problemów przestawiając środkowy pion, ustawiać wciąż nowy młynek.

Zasady gry

thumb 10-lubanki mlynekGra posiada banalnie proste zasady. Podstawowa wersja młynka międzynarodowego składa się z kilku etapów. Najpierw dwóch zawodników umieszcza naprzemian na planszy po 9 pionków, tak aby zablokować ruchy przeciwnika. Celem gry jest ułożenie w pionie lub poziomie trzech kamieni swojego koloru. Przy pierwszej fazie gry z jednej strony trzeba więc blokować przeciwnika, z drugiej próbować ustawić swoje kamienie z myślą o kolejnych ruchach. Nieco więc przypomina ten etap tzw. kółko i krzyżyk. Po ich ustawieniu następuje etap ruchów. Ruszamy się na przemian o jedno pole – jeśli uda nam się ustawić trzy kamienie obok siebie, wówczas mamy prawo zabrać z planszy jeden pion przeciwnika (czyli zbić go), nie może być to jednak pion z młynka przeciwnika. Gdy zostają nam już tylko trzy kamienie, możemy je przemieszczać w dowolne pole na planszy. Wygrywa ten, któremu uda się zablokować ruchy przeciwnika lub zbić je poniżej trzech, remisujemy, gdy nastąpiły w końcówce dwa (wg innych wersji trzy) powtarzalne ruchy lub gra nie skończy się w określonej liczbie ruchów (40 lub 50). W mistrzostwach europejskich używa się także zegarów szachowych. Z uwagi na fakt, iż lubańska plansza do gry w młynka ma o jedno pole więcej, jej zasady musiały być nieco inne. Niestety nie udało mi się odnaleźć dokładnych reguł tej wersji. Być może jednak została już opisana w literaturze i wymaga jedynie dodatkowych poszukiwań.

thumb 11-lubanki mlynekLubańskie odkrycie archeologiczne w dawnym więzieniu miejskim wzbudziło zainteresowanie europejskich graczy w młynka. Wysłane przeze mnie jego zdjęcia do Szwajcarii i Niemiec skwitowane były jednym słowem - „wonderfull”. Nic dziwnego, tego typu odkryć archeologicznych jest stosunkowo niewiele. Czy można to w jakiś sposób wykorzystać ? Wydaje mi się, że Lubański Młynek mógłby po prostu ożyć – wystarczy ponownie upowszechnić tą grę w naszym mieście, nadać jej miejscowe cechy. Do gry jako pionki wystarczyłoby wykorzystać miejscowy surowiec – okrągłe białe kwarcyty oraz czarne krzemionkowe lidyty, z których słyną okolice Lubania. Dopóki nie zostaną ustalone oryginalne zasady gry w lubańską odmianę, można przyjąć, mimo innej planszy, standardy międzynarodowe gry w młynka, a środkowe pole przeznaczyć chociażby na ustawienie nagrody dla zwycięzcy. Przyjęcie takiego rozwiązania ułatwiłoby jej grywalność i powszechną znajomość reguł. Od czego zacząć? thumb 12-lubanki mlynekWystarczy chociażby przeprowadzenie mistrzostw Lubania, nawet w szkołach, z finałem podczas Dni Lubania na oryginalnym XVIII-wiecznym młynku wyrytym w piaskowcu. Pola do gry w młynka mogą znaleźć się na blatach parkowych stolików, ułożone z kostki na placach czy nawet wydrukowane na podkładce na piwo. To prosta gra, która mogłaby dać wiele frajdy najmłodszym (i nie tylko), a przy okazji pozwala uczyć strategii, taktyki, przewidywania i logicznego myślenia. To nie tylko zabawa, dla wielu osób to poważna rywalizacja umysłowa, wręcz sportowa. Corocznie odbywają się dwudniowe Mistrzostwa Europy w Młynka (przeważnie w Bawarii). Ich organizatorem jest WMD – Weltműhlespiel Dachverband z siedzibą w Bawarii. Drugą silną ekipą gry w młynka jest federacja szwajcarska z siedzibą w Bernie. Może więc kiedyś w mistrzostwach udział weźmie lubanianin?

Tomasz Bernacki

Publikacje Tomasza Bernackiego

Kamienna Góra - Skalny skarb Lubania cz.2

Miejsce kultu Wotana czy słowiańska stróża ?

Kamienna Góra - Skalny skarb Lubania

Dęby Pamięci

Cmentarz przy kościele NMP w Lubaniu

Najstarszy plan Lubania