fot.6 Baszta Bracka w pełnej krasie, malował J. Kulczycki.Nie ma drugiej, tak charakterystycznej dla Lubania budowli, jak Baszta Bracka. Dominująca w południowej części starego miasta 45-metrowa, kamienna wieża jest prawie tak stara, jak osada nad Kwisą. Przetrwała ona wszelkie zawirowania dziejów: oblężenia, podpalenia, wyburzania fortyfikacji miejskich i pancerną bitwę o miasto w 1945 r. Basztę wzniesiono w roku 1318, z polecenia margrabiego brandenburskiego Waldemara Wielkiego, dla ochrony młodego miasta, a właściwie istniejącego nieopodal (od 1273 r.) klasztoru zakonu Franciszkanów. Od braci zakonnych zresztą przyjęła ona swą nazwę, wszak nazywano ich potocznie ,,braćmi mniejszymi”. Zakonnicy przebywali w Lubaniu do roku 1554. Na przestrzeni niespełna trzech stuleci mieli swoje wzloty i upadki. Dzięki licznym darowiznom, zapisom i spadkom po zamożnych obywatelach miasta, klasztor był, w początkowym okresie swego istnienia, bardzo bogaty.

O zgromadzonych tu skarbach krążyły niesamowite opowieści. Braciszkowie pobudowali przy klasztorze niewielki kościółek z wieżą, liczne zabudowania gospodarcze i założyli ogrody. Zgodę na rozbudowę wydał sam papież Jan XXII (1386 r.). Niestety, cały ich dobytek i wszelkie skarby zakonne (m.in. złote monstrancje, kielichy) padły łupem okrutnych Husytów, którzy dwukrotnie zdobyli Lubań (1427, 1431). Do historii przeszła bohaterska obrona miasta podczas drugiego oblężenia grodu. Baszta Bracka odegrała wówczas niebagatelną rolę. Obroną dowodził wówczas rycerz z Kościelnik Bernard von Üchtritz. Mieszkańcy wraz z najcenniejszym dobytkiem schronili się w klasztorze, który wraz z basztą stanowił warowną twierdzę. Mimo zaciekłej obrony wróg przedarł się do pomieszczeń klasztornych, mordując i grabiąc co popadnie. Ostatnim bastionem oporu mieszczan była już tylko Baszta Bracka, która po zaciekłej obronie została również zdobyta. Jak podają dawne kroniki, nieprzyjaciel wykonał podkop pod fundamentem wieży (grubość muru ok. 4 m.), do którego wrzucono płonące łuczywa. Gryzący dym wypełnił całe wnętrze budowli i zmusił załogę do złożenia broni. Bohaterskiego obrońcę Bernarda von Üchtritza zakuto w kajdany i uprowadzono do Czech, gdzie wkrótce zmarł. Przez wiele stuleci rozpamiętywano tamte wydarzenia. Dzisiejsza Aleja Metalowców nosiła nawet przed wojną nazwę Hussitenstrasse.

fot.5 Jedna z setek pocztówek z pocz. XX w. z wizerunkiem baszty, wł. autora.W okresie I wojny światowej miejscowy fabrykant Georg Massow ufundował całopostaciowy pomnik rycerza z Kościelnik. Pomnik ów, wyrzeźbiony z potężnego kloca drewna (fot. 1)*, ustawiono w lubańskim ratuszu - w hołdzie poległym w tej wojnie**. Po krwawych wydarzeniach w I połowie XV w. klasztor nie odzyskał już dawnej potęgi. Dodatkowo niszczyły go szalejące w Lubaniu liczne pożary (m.in. w 1487, 1529, 1554). Popadający w ruinę przekazany został ostatecznie miastu w roku 1554. W 1703 r. na miejscu dawnego klasztoru pobudowano kościół ewangelicki pod wezwaniem Św. Krzyża, który przetrwał do roku 1957. Powróćmy jednak do naszej baszty. W okresie średniowiecza Baszta Bracka była jednym z ważniejszych elementów w systemie obwarowań miejskich. Bezpośrednio przy niej znajdowała się jedna z czterech bram miejskich, nazywana również Bracką. Brama otoczona została dodatkowo półkolistym, flankującym wieżę barbakanem, wystającym poza linię murów zewnętrznych (fot. 2). Wjazd do centrum miasta umożliwiał most zwodzony, opuszczany na stalowych linach. W przyziemiu wieży nie było (tak jak to jest obecnie) żadnych drzwi. W parterze ulokowano więzienie miejskie (loch). Obok postawiono pręgierz z żelazną obręczą. Dojście do wnętrza budowli usytuowano od strony miasta, na wysokości pierwszego piętra. Wyższą kondygnację połączono z gankiem obronnym, biegnącym po łuku przylegającego barbakanu z bramą miejską (fot.3). Dopiero na czwartej kondygnacji były wąskie otwory strzelnicze, oświetlające skromnie wnętrze budowli. Następna kondygnacja nie pełniła żadnych funkcji obronnych. Był tu bowiem kamienny wykusz, wystający nie na przedpole, lecz z boku baszty (na międzymurze),pełniący prozaiczną funkcję.... ubikacji. Następne ,,piętro” Baszty Brackiej zaadaptowano na potrzeby warownej wartowni (były tu również niewielkie okna). Izba wartownicza (wymieniana w kronikach miejskich m.in. w 1670 r.), posiadała pełne sklepienie kamienne, podczas gdy pozostałe kondygnacje były jedynie belkowane. Z wartowni wychodziło się na dolne obejście zwieńczenia baszty, a dalej na jej górne obejście. Przed wiekami Baszta Bracka zwieńczona była potężnym, miedzianym hełmem. W 1510 r. przeznaczono na jego pokrycie aż 24 cetnary miedzi (ok.1,2 t.).

fot.4 Litograficzna widokówka z 1898 r. (fragment), wł. autora.Niestety, w czasie wielkiego pożaru miasta w roku1529, wieżowa bania runęła na ziemię. Odzyskaną miedź zużyto przy odlewaniu miejskich armat (armaty te skonfiskował w roku 1547 król Ferdynand I Habsburg). Istniejący obecnie na szczycie baszty ceglany krenelaż powstał na pocz. XIX w. W 1852 r. zburzono Bramę Bracką wraz z barbakanem, a fosę zasypano, zakładając na przedpolu wielki plac cesarza Wilhelma. Basztę Bracką udostępniono zwiedzającym. Jej wizerunek stał się swoistym symbolem miasta. Umieszczano ją na licznych pamiątkach, odznakach, plakietkach, a szczególnie na masowo produkowanych na przełomie wieku pocztówkach (fot.4 i 5). Była przedmiotem prac licznych artystów, pochodzących nawet z polskiej Warszawy***. W latach 30-tych XX w. basztę otulała przepięknej urody winna latorośl (fot.6). W tym roku po długiej przerwie Baszta Bracka znowu zaprosi nas do siebie.

baszta2 baszta3

Janusz Kulczycki

* Rzeźbę wykonał Paul Geisler z firmy Ruscheweyh & Schmidt w Olszynie.

** Obecnie pomnik znajduje się w Muzeum Regionalnym w Lubaniu.

*** Artykuł pt. ,,Polskie ryciny dawnego Lubania” w Z.L. nr 17 z 2004 r.

Butelki z lubańskiego browaru Brau-Commune, zbiory autora

Janusz Kulczycki