O lubańskim obozie jenieckim (Gefangenenlager) z okresu I wojny światowej , który podlegał V korpusowi armii niemieckiej, wiemy dziś bardzo niewiele (Obóz jeniecki w Lubaniu - cz.1).

 

Właściwie jedyne informacje pochodzą ze wspomnień więzionych w nim osób i z zachowanej korespondencji. Wiadomo, że oprócz wziętych do niewoli żołnierzy, internowano w Lubaniu również więźniów politycznych i przestępców pospolitych.

fot. 1 Jeńcy rosyjscy w lubańskim obozie, fotografia z 1914 r., zbiory J. Kulczycki O panujących warunkach w obozie cywilnym opowiada Konstancja Jaworowska w swoich wspomnieniach zamieszczonych w książce: ,,Za kratami więzień i drutami obozów", wydanej w Warszawie w roku 1927. Czytamy tu m.in., że:

„Mieszkańcy tego obozu w większości rekrutowali się z wyjątkowej biedoty, gdzie zwłaszcza przeważali ciemni i brudni chłopi białoruscy i tzw. starowiercy, oraz z szumowin ostatniego rzędu, jako to z różnych aferzystów, szpiegów, złodziei, agentów moskiewskiej ochrany, handlarzy żywym towarem, szarlatanów różnego rodzaju oraz innych typów. Warunki mieszkalne i żywnościowe w tym obozie były skandaliczne. Śpiący np. na pryczy III piętra mieli sposobność w nocy przez otwory w dachach baraków obserwować księżyc i gwiazdy, a podczas mrozu tak było zimno w barakach, że wielu jeńców zamarzało na śmierć.”

fot. 2 Kobiety internowane w lubańskim obozie, fotografia z 1916 r., zbiory J. Kulczycki W miesiącu lutym 1916 r. przewieziona została do lubańskiego obozu jeńców wojennych Aleksandra Szczerbińska, późniejsza żona marszałka Józefa Piłsudskiego. Zanim trafiła do Lubania przeszła gehennę aresztowania, osadzenia na Pawiaku i zesłania do obozu w Szczypiornie. W swoich ,,Wspomnieniach", wydanych w roku 1989, tak opisała lubański obóz:

„Składał się z olbrzymich baraków drewnianych, oddzielonych od siebie wysokimi, drewnianymi płotami. W jednej części znajdowali się cywile, w drugiej jeńcy rosyjscy, w trzeciej Francuzi, dwóch Anglików zaś ulokowano oddzielnie. Wśród cywilów sporo było Litwinów, ewakuowanych z frontu, kobiet i dzieci, które z czasem zaczęły przychodzić do mnie na lekcje polskiego.”

fot. 3 Jeniec rosyjski z niemieckim żołnierzem, Lubański obóz jeniecki, fot. z 1916 r., zbiory J. Kulczycki Początkowo warunki obozowe były dość znośne. Jak pisze Szczerbińska:

„Wolno nam było nawet wychodzić do miasteczka na zakupy, choć z biegiem czasu nie można było kupić nawet takich „luksusów” jak sardynki, czekolada czy mydło.

W drugiej połowie 1916 r. warunki obozowe jednak bardzo się pogorszyły:

„Doszło w końcu do tego, że racja dzienna składała się z kromki chleba, wypiekanego z mieszaniny lichej mąki i kartofli, oraz talerza brukwi gotowanej w krwi bydlęcej. Nie można tego było jeść inaczej jak z zatkanym nosem, jak najgorsze lekarstwo. ...Nawet Francuzi stracili humor, a żołnierze niemieccy wyglądali jakby sami byli jeńcami.”

fot. 4 Kartka pocztowa wysłana z lubańskiego obozu jenieckiego do Francji w roku 1916.  Podobnie warunki aprowizacyjne opisała Konstancja Jaworowska:

„Głód panował potworny, a ci, którzy korzystali tylko z wiktu obozowego, a takich było 90 proc., wyglądali jak zmory, słaniali się z głodu, puchli, wielu wybierało wstrętne, cuchnące odpadki z rynsztoków lub marli powolną śmiercią głodową.”

O kawałek chleba większy o kilka gram od przepisowego, tzw. pajdki, stale toczyły się walki, nic więc dziwnego, że gdy wiosną 1917 r. przyszła posyłka z żywnością od rosyjskiej carycy, jako dar dla rosyjskich poddanych, cywilnego obozu - radość była trudna do opisania. Głód i fatalne warunki bytowe nie były jedynymi utrapieniami jeńców lubańskiego obozu. Również zachowanie obsługi cywilnego obozuj było skandaliczne.

„Np. codziennie o świcie i po południu wpadało do baraków kilku pruskich podoficerów, uzbrojonych w baty i kije i wyganiało "ruskie bydło", jak nazywali cywilnych jeńców rosyjskich, bijąc napotkanych gdzie popadnie. To też stale akompanjamentem był straszny, niesamowity ryk bitych, katowani pod razami mdleli i padali, a ciężej ranni kurowali się całymi miesiącami lub marli” (K. Jaworowska).

fot. 5 Kartka pocztowa wysłana z lubańskiego obozu jenieckiego do Londynu, 1917 r., zbiory autora

Janusz Kulczycki - Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc