Dolny Śląsk należał w okresie II wojny światowej do najbezpieczniejszych regionów Rzeszy. To właśnie tu ewakuowano z zagrożonych terenów największe dla przemysłu zbrojeniowego zakłady. Zasięg lotnictwa bombowego aliantów kończył się na terenach niemieckiej Saksonii. Wielkie zbombardowanie Hamburga w dniu 25 lipca 1943 r. przyśpieszyło dyslokację ważnych strategicznie fabryk.

Na Dolny Śląsk przeniesiono m.in. koncern Boscha ze Stutgardu i zakłady Kruppa z Essen, (Bielawa, Głuszyca), berlińskie firmy: ,,Askania" produkującą sprzęt dla lotnictwa (Jelenia Góra) i ,,Telefunken" (Wrocław, klasztor w Lubiążu), zakłady ,,Patin", produkujące części do rakiet V1 i V2 (Ścinawka Średnia), zakłady ,,Dynamit A.G." (Ludwikowice-Miłków), itd. Do pracy w tych zakładach zatrudniano głównie pracowników przymusowych.

W poprzednim odcinku tego cyklu (Obozy pracy przymusowej w Lubaniu cz. 1) zamieściłem listę obozów pracy przymusowej ulokowanych podczas II wojny światowej na terenie naszego miasta. Od roku 1943 pracowali w Lubaniu liczni cudzoziemcy i więźniowie różnych narodowości. Jeden z obozów pracy przymusowej funkcjonował, jak już wspomniałem, przy nieistniejących obecnie dawnych zakładach kolejowych Reichsbahn-Ausbesserungswerk (po wojnie ZNTK Lubań). Niedawno udało mi się dotrzeć do unikalnych planów tego obozu, oznaczonego na mapie tych zakładów jako Ostarbeiterlager (fot. 1). Obóz składał się z 3 baraków mieszkalnych o wymiarach: 33,15m x 8,15m, 33 x 8,10m i 29,8m x 8,10m. Wewnątrz ogrodzonego placu wybudowano również baraki gospodarcze, rampę i budynek strażniczy. W obozie przebywali głównie Rosjanie, ale w jednym z baraków ulokowano również jeńców francuskich, którzy traktowani byli ze szczególnymi względami. Jeden z nich w liście do domu (fotografię tego listu, datowanego na 11.04.1943 r., zamieściłem w pierwszym odcinku tego cyklu), pisał, że pracuje w lubańskich zakładach kolejowych. Dni robocze są długie i obejmują 11 godzin pracy. Jedzenie jest zadowalające. Dalej informował, że co tydzień otrzymuje 2 kg chleba, masło dżem, pasztet z wątroby czy ser. Są też kartofle, kiszona kapusta i kawa. Raz w miesiącu dostaje 900 g cukru. Co ciekawe, jak donosi ów "jeniec" - po pracy miał on pełną swobodę, był w zasadzie traktowany jak obywatel niemiecki. Z kolegami mógł pójść do miasta, do kina, czy do restauracji, gdzie można się było napić wyśmienitego piwa. Stać go było na te luksusy, gdyż za pracę otrzymywał 200 franków miesięcznie.

Pracownicy przymusowi innych lubańskich obozów zatrudnieni byli głównie w przemyśle pracującym wówczas na potrzeby wojny. Na tajnej liście Ministerstwa Uzbrojenia i Produkcji Wojennej III Rzeszy wymieniono następujące lubańskie firmy zbrojeniowe:fot.1 Fragment planów lubańskich zakładów kolejowych z zaznaczonym obozem pracy przymusowej Ostarbeiterlager z roku 1944, zbiory J.Kulczyckifot.1 Fragment planów lubańskich zakładów kolejowych z zaznaczonym obozem pracy przymusowej Ostarbeiterlager z roku 1944, zbiory J.Kulczycki

  • zakłady Merfeld & Co przy ul. Kopernika (Bismarrcstrasse 31) - KG 43/163 - produkowały skrzynki na amunicję z syntetycznej żywicy (fot. 2),fot.2 Zakłady Merfeld&Co przy ul.Bismarrcstrasse 31, przedwojenna grafika, zbiory J. Kulczyckifot.2 Zakłady Merfeld&Co przy ul.Bismarrcstrasse 31, przedwojenna grafika, zbiory J. Kulczycki

  • zakłady Augusta Lassmana przy ul. Rybackiej (Fischerstrasse 32) - KG 51/300 - produkowały maski gazowe i filtry do nich (fot. 3),fot.3 Zakłady Augusta Lassmana  przy Fischerstrasse 32, oryginalny papier firmowy, zbiory J.Kulczyckifot.3 Zakłady Augusta Lassmana przy Fischerstrasse 32, oryginalny papier firmowy, zbiory J.Kulczycki

  • zakłady Weinert jun. & Söhne przy ul. Armii Krajowej (Breitestrasse 31) - fot. 4 - produkowały: KG 26/036 - precyzyjne urządzenia mechaniczne, KG 25/280 elektryczne urządzenia do zdalnego sterowania, KG 25/290 - elektryczne urządzenia zapłonowe i KG 25/300 - elektryczne urządzenia łączności, fot.4 Zakłady Weinert jun.&Söhne przy Breitestrasse 31, rysunek piórkiem lawowany, zbiory J.Kulczyckifot.4 Zakłady Weinert jun.&Söhne przy Breitestrasse 31, rysunek piórkiem lawowany, zbiory J.Kulczycki

  • zakłady włókiennicze Gustawa Winklera przy ul. Słowackiego (Seecktstrasse 16) produkowały urządzenia na potrzeby armii, których przeznaczenia nie udało się ustalić,

  • zakłady Man, Dähne & Habermann przy ul. Młynarskiej (Am Mühlgraben 2) produkowały tkaniny maskujące dla wojska.

Największą jednak fabryką zbrojeniową w wojennym Lubaniu były przeniesione z Berlina zakłady pracujące dla lotnictwa - "GEMA" (Gesellschaft für Elektroakustische und Mechanische Apparate m.b.H) ulokowane przy ul. Kopernika (Bismarckstrasse 29). W zakładach tych produkowano najnowocześniejsze wówczas stacje radiolokacyjne (radary), noszące oficjalną nazwę Dete-Gerät II ,,Freya".

Janusz Kulczycki - naszeluzyce.pl