Nieznane postacie Bitwy Lubańskiej – Genialny „Dzieciak” z charakterem – cz.1 – major Erich Hartmann d-ca I. Dywizjonu 52. Pułku Myśliwskiego Luftwaffe. 

 

Dni 16, 17 i 18 kwietnia 1945 r. w lotniczej historii Lubania można uznać jako szczególne. Po raz kolejny najwięksi ostatniej wojny zawitali w okolice miasta i choć ich pobyt nie trwał długo to został w sposób istotny zaakcentowany, o czym zapewne wie niewielu.Otóż w dniu 16 kwietnia na lotnisku w Goerlitz wylądowały I. i III. Dywizjony sławnego Jagdgeschwader 52 (JG 52), 52. Pułku Myśliwskiego Luftwaffe, pułku niemieckich asów lotniczych, którzy łącznie w czasie działań wojennych zestrzelili ponad 10.500 samolotów wroga, najwięcej w historii lotnictwa. Wykonując po drodze zadania swobodnego polowania w rejonie Lauban, samoloty zostały przebazowane z lotniska w Rudnicy k/Ząbkowic Śląskich i być może zostały przydzielone jako wsparcie dla oddziałów niemieckich kontratakujących m.in. jednostki 2. Armii Wojska Polskiego w rejonie Budziszyna.

1. Kapitan Erich HartmannPierwszym dywizjonem JG 52, dowodził najskuteczniejszy pilot myśliwski wszech czasów, zwycięzca w 352 pojedynkach powietrznych, major Erich Hartmann. Co ciekawe, swojego 350 jubileuszowego zestrzelenia sowieckiego myśliwca Jak-9, a nie wykluczone że i 351, Erich Hartmann dokonał w przestrzeni powietrznej Lauban – Goerlitz i być może był to samolot, którego szczątki swojego czasu mogłem oglądać w rejonie Pisarzowic. Kim był ten bardzo młody, zaledwie 19 letni w chwili gdy trafił na front pilot, ponadprzeciętnie dojrzały jak na swój wiek, który osiągnął szczyty lotniczego kunsztu zaledwie w okresie niespełna 2,5 roku pobytu na froncie wschodnim trafiając tam prosto ze szkoły lotniczej? Twardy charakter, uczciwość i rzetelność połączoną z troską o podwładnych odziedziczył po ojcu, lekarzu prowadzącym praktykę domową. Z kolei odwagę, fantazję i talent do latania po matce, która również ukończyła kurs pilotażu. Ze względu na młodzieńczy wyraz twarzy nazwany przez kolegów „bubbi” – „dzieciak”, ze względu na śmiertelne żniwo jakie zbierał wśród sowieckich lotników oraz kolor kołpaka swojego Messerschmitta Bf 109 przez wrogów określony dosadnie – „Czarny diabeł z południa”. Za pogromy wśród sowieckiego lotnictwa, z czystej zemsty, wobec absurdalnych zarzutów został niesłusznie oskarżony o zbrodnie wojenne i skazany na 25 lat sowieckich łagrów. Prześledźmy pokrótce losy sławnego pilota, który na kilka dni zawitał pod niebo Lubania.

Erich Hartmann urodził się 19 kwietnia 1922r. w Weissach w pobliżu Wirtembergii jako jedno z dwójki dzieci Alfreda Hartmanna i Eisabeth z d. Machtholf. Jego ojciec był szanowanym lekarzem, jako medyk brał udział w I Wojnie Światowej. Trudna sytuacja gospodarcza Niemiec po wojnie zmusiła Hartmannów do emigracji.

Dzięki pomocy zatrudnionego w dyplomacji kuzyna Alfreda Hartmanna cała rodzina przeniosła się do Chin, gdzie przez 6 lat wiodła spokojnie i dostatnie życie. Wskutek nieprzychylności władz, w 1928 r. Hartmannowie zostali zmuszeni do powrotu do Niemiec, gdzie osiedlili się w Sztutgarcie.

2. Rodzice Alfred i Elisabeth3. Dzieciństwo w Chinach. Hartmann kucaMłody Erich kończył kolejne szkoły z dobrymi wynikami, pasjonował się sportem, zwłaszcza niekonwencjonalnym. Był bardzo odważny i podejmował często ryzykowne decyzje jak choćby wykonany w dzieciństwie skok narciarski z dachu jednego z domów czy skoki na skoczni narciarskiej bez uprzedniego przygotowania. Zapewne pod wpływem matki, od dzieciństwa pasjonował się lotnictwem. W wieku 14 lat zdobył licencję pilota szybowcowego, a rok później został instruktorem szybowcowym w Hitlerjugend Glider Club. W 1940r. gdy ukończył naukę w szkole średniej, zdając sobie sprawę, że niebawem zostanie powołany do wojska postanawia zgłosić się na ochotnika co daje mu prawo wyboru rodzaju broni. Wybrał lotnictwo, co spotkało się ze sprzeciwem ojca, humanisty, nauczonego złym, osobiście przeżytym doświadczeniem I Wojny Światowej i który planował przyszłość syna jako kontynuację swojej profesji. Zresztą Alfred Hartmann od początku przeczuwał zły koniec rządów Hitlera, o czym niejednokrotnie rozmawiał z synem podczas jego krótkotrwałych pobytów w domu podczas przepustek z frontu. Przeważyła jednak fascynacja lotnictwem i w efekcie Hartmann został skierowany do 10. Pułku Szkolnego Luftwaffe stacjonującego nieopodal Królewca w Prusach Wschodnich, a następnie na właściwe szkolenie lotnicze do szkoły lotniczej Gatow w Berlinie. Ostateczny stopień szkolenia na samolotach myśliwskich Messerschmitt Bf 109 ukończył w Zerbst – Anhalt 31.01 1942r. ze stopniem oficerskim podporucznika. Szkołę ukończył z dobrymi wynikami, ale celująco zaliczył przede wszystkim strzelanie, we krwi mając to nad czym jego wielu kolegów musi długo pracować.

Po szkole młody podporucznik został skierowany na południowy odcinek frontu wschodniego, do 52. Pułku Myśliwskiego (JG 52), który w tym czasie bazował u wschodnich wybrzeży Morza Azowskiego, w Majkopie. Trafia tam, pod niebo Kubania, gdzie toczy boje 16. Pułk Lotnictwa Myśliwskiego gwardii Wojenno-Wozdusznych Sił ZSRR na czele ze swoim asem płk. Aleksandrem Pokryszkinem. Choć nigdy tego nie potwierdzono, obydwaj zapewne nie raz stykali się podczas powietrznych pojedynków. Nieoczekiwanie osoby te miały ze sobą wiele wspólnego wymieniwszy chociażby taktykę walki, cechy charakteru jak i nawet powojenne losy, no może z jednym wyjątkiem – Pokryszkin nie siedział w więzieniu.

4. Samolot Hartmanna Messerschmitt Bf 109 żółta jedynka z 9. JG 52D-ca bazy zaopatrzeniowej Luftwaffe w Krakowie, skąd Hartmann miał odlecieć na front, nie mając wolnych Bf 109, zaproponował 4 młodym podporucznikom okazyjne przetransportowanie na wschód 4 sztuk wyremontowanych bombowych Ju 87 Stuka. Piloci nieco pochopnie chętnie na to przystali, co okazało się zgubne w skutkach. Jak pisali biografowie Hartmanna R.F. Toliver i T.J.Constable w „Zestrzelić Hartmanna”, skąd zaczerpnąłem większość cytatów całe zdarzenie miało niecodzienny przebieg:

„Erich nigdy wcześniej nie pilotował Sztukasa, ale samolot jest samolot. Podstawowe przyrządy kontrolne nie różniły się znacząco od Bf 109. Erich włączył silnik i łatwo wykołował samolot na pas startowy. W tym czasie jego koledzy wystartowali. Pilot przycisnął lewy hamulec aby zatrzymać się koło baraku kontrolera. Bez rezultatu. Obydwa hamulce ! Ciągle bez efektu. Bombowiec w dalszym ciągu toczył się w lewo w kierunku baraku, a Hartmann mocował się z hamulcami. Mignął mu kontroler lotu uciekający z baraku i już po chwili śmigło Sztukasa rąbało barak na drzazgi. W powietrzu unosiła się zamieć strzępów, papierów i drewnianych odłamków. Zawstydzony pilot zgasił silnik i wyskoczył z samolotu aby przyjrzeć się zniszczeniom. Śmigło było połamane, połowa baraku kontrolera porąbana, dokumenty i dzienniki pokładowe zostały pocięte na konfetti (…) Gdy Erich stał czerwony z zażenowania oczekując zrugania przez komendanta bazy, nad lotnisko nadleciał resztkami sił ciągnąc za sobą smugę dymu jeden z kolegów, który dopiero co wystartował do Mariampola. Zanim przerażony dowódca zdołał zorientować się o co chodzi, samolot zarył nosem po wylądowaniu gdy niedoświadczony pilot zbyt mocno wcisnął hamulce (…) Koniec końców, młodzi podporucznicy odlecieli na front transportowym Ju 52”.

Po wylądowaniu Hartmann został skierowany do III. Gruppe JG 52 (III. Dywizjonu). W dywizjonie nowy dowódca przedstawił krótko zasady panujące na froncie wśród jednostek myśliwskich Luftwaffe, które w dużej mierze są źródłem sukcesów niemieckich pilotów. Przede wszystkim o hierarchii podczas lotów bojowych decydują tylko zwycięstwa w pojedynkach powietrznych, a nie ranga czy stopień. Tam w górze kapitan podporządkowuje się sierżantowi. To samo decyduje o ścieżce awansu i przyznawanych nagrodach. Liczy się doświadczenie, indywidualne umiejętności i sukcesy, a akcjami dowodzą najbardziej utytułowani piloci. W połączeniu z doskonałym sprzętem jakim dysponuje Luftwaffe jest to mieszanka wybuchowa gwarantująca piorunujący efekt w postaci licznych powietrznych zwycięstw, zabójcza w tej fazie wojny dla sowieckiego lotnictwa.

Hartmann dość szybko przyswaja sobie swoiste zasady panujące w pułku, choć loty bojowe zaczyna pechowo. W pierwszym pojedynku powietrznym, kompletnie zdezorientowanego pilota ostrzeliwuje sowiecki myśliwiec i całość kończy się awaryjnym lądowaniem i zniszczeniem samolotu. Na ziemi dowódca wytyka całą masę błędów:

  • Zgubienie prowadzącego.
  • Przecięcie toru lotu prowadzącego.
  • Niepotrzebny przelot przez chmury.
  • Pomylenie prowadzącego z samolotem przeciwnika.
  • Niewykonanie rozkazu prowadzącego o dołączeniu do szyku.
  • Utrata orientacji.
  • Zniszczenie własnego samolotu

Efekt – uziemienie na kilka dni i dołączenie do mechaników.

Tak podczas pierwszych lotów bojowych zachowuje się większość młodych lotników. Kompletna dezorientacja w terenie, łatwe wpadanie w panikę podczas kontaktu z wrogiem i ostatecznie opuszczenie szyku co jest wodą na młyn dla przeciwnika są najczęstszą przyczyną wysokiej śmiertelności wśród nowych kadr. Kto wśród pilotów niemieckich przetrwał pierwszy okres walk na wschodzie, ten ostatecznie kończył wojnę z liczbą zestrzelonych samolotów nierzadko przekraczającą 100, a najlepsi nawet 200 i 250, co z kolei dla lotników alianckich było niemożliwe do osiągnięcia z różnych przyczyn.

Hartmann swoje pierwsze zwycięstwo zaliczył w dn. 5 listopada 1942r. zestrzeliwując sowieckiego szturmowca Ił-2 , ale już dwa dni później, podczas kolejnego awaryjnego lądowania doznał bolesnych urazów i na 4 tygodnie wylądował w szpitalu. Później był zestrzeliwany bądź zmuszony do lądowania z różnych przyczyn jeszcze 12 razy, a raz nawet trafił do niewoli skąd, udając ciężko rannego w brzuch, popisał się brawurową ucieczką wyskakując z pędzącego samochodu.

5. Analiza planu lotuMimo nie najlepszych początków młody pilot powoli ale sukcesywnie uczy się arkanów sztuki myśliwskiej bacznie obserwując poczynania najlepszych pilotów pułku, z których wielu ma na koncie ponad 100 zestrzelonych samolotów. Jako przykład wymieńmy tylko dwóch z polskimi korzeniami, odznaczonych Krzyżami Rycerskimi Krzyża Żelaznego, u których Hartmann latał jako boczny. Pierwszy z nich to Alfred Grislawski, zwycięzca w 133 pojedynkach powietrznych, z charakteru nerwus i choleryk, a drugi to Walter Krupiński, przezywany Hrabia Punski, 15-ty na światowej liście asów z liczbą 197 zestrzeleń, na ziemi playboy i bawidamek, a w powietrzu awanturnik i zabijaka. To oni poprzez ciągłe uwagi i polecenia typu: „Lataj z głową, a nie mięśniami”, „Hej bubbi podejdź bliżej, otwierasz ogień zbyt daleko” czy dosadnie „Atakuj i spier….” pomagają Hartmannowi wypracować własny styl walki. Wypatrz wroga zanim on dostrzeże ciebie, zorientuj się czy możesz go zaatakować z zaskoczenia, zaatakuj i natychmiast uciekaj. A jeśli zorientujesz się, że cię zobaczył zanim zdążyłeś zaatakować, zrób sobie „przerwę na kawę”, zaczekaj i nie wdawaj się w walkę kołową z przeciwnikiem, który wie o twojej obecności. A zatem przede wszystkim gwałtowne zaskoczenie, bardzo bliskie podejście i celny ostrzał, a następnie szybkie odejście. Analizując taktykę walki Niemca przypomina się Pokryszkin i jego sposób działania podczas pojedynków w powietrzu, dlatego nieprzypadkowo tych dwóch pilotów przyrównuje się do siebie. Ponadto Hartmann miał niesamowitą intuicję wyczuwania i dostrzegania obecności wroga, gdy był on jeszcze praktycznie niewidoczny oraz intuicję, gdzie należy go szukać. Po latach Hartmann wspominał, iż jest pewien, że 80% jego przeciwników dowiadywało się o kontakcie z wrogiem dopiero w momencie zestrzelenia.

Była jeszcze jedna bardzo istotna rzecz, która świadczy o charakterze pilota. Do bólu stosował zasadę: ”Nigdy nie trać swojego bocznego”. W rzeczywistości stało się tak tylko raz, choć na szczęście pilot przeżył. Później gdy niemiecki as wspominał czas wojny z dystansem podchodził do swoich sukcesów i odznaczeń, natomiast chwalił się tym, że zawsze udawało mu się utrzymać przy życiu tych młodych i niedoświadczonych pilotów, którzy latali jako jego boczni.

Walki na Kubaniu trwają. Pod koniec kwietnia 1943r. Pilot ma za sobą 110 lotów bojowych i 8 zwycięstw latając jako boczny Krupińskiego. W sierpniu awansuje na dowódcę 9. Eskadry III. Dywizjonu w JG 52 i zostaje prowadzącym. Od tego momentu boczni pracują na jego konto, a on sam podejmuje decyzję o celu i miejscu ataku. I zwycięstwa sypią się jak z rękawa. Dziennie potrafi zestrzelić 5,7 samolotów, a rekordem jest 24.08.1944r. gdy posyła na ziemię 11 maszyn wroga. Zatem trudno się dziwić gdy już 29.10.1943r. odnosi swoje 150 zwycięstwo i zrównuje się ze swoim mistrzem Krupińskim, tyle że ten drugi lata od 1939r., a Hartmann od 8 miesięcy. Wierny przyjaciel Hartmanna, mechanik jego Messerschmitta Heinz Mertens „Bimmel” gratulując pilotowi przyznanego Krzyża Rycerskiego Krzyża Żelaznego mówił:

„ – Jeśli tak dalej pójdzie, zostaniesz najlepszym pilotem, nikt ci nie dorówna – Bimmel, myślę, żeś oszalał, ale jeśli rzeczywiście będę najlepszy, to tylko dlatego, że mój samolot dzięki tobie nigdy nie nawala – odpowiedział Hartmann”

6. Powrót z lotu bojowegoSamolot Hartmanna nosi herb – duże czerwone krwawiące serce przebite strzałą, podpisane „Ush” od imienia jedynej miłości jego życia, późniejszej małżonki Ursuli Paetsh. Pod sercem widnieje napis „Karaya”, której to nazwy podczas walk często w eterze używają niemieccy piloci z 9. Eskadry. Kołpak śmigieł samolotu jest pomalowany na czarno. Z czasem Rosjanie orientują się, że „Karaya 1” tak często słyszane w eterze dotyczy właśnie Hartmanna i nadają mu przydomek „Czarny diabeł z południa”. I co ciekawe od tego momentu liczba zwycięstw na jakiś czas zaczyna spadać. Sowieccy piloci widząc samolot z czarnym kołpakiem po prostu unikają walki i nie pozostaje nic innego jak wszystkie samoloty eskadry pomalować w ten sam sposób.

W dniu 2 marca 1944r. Za osiągnięty wynik 200 strąceń Hitler przyznaje Hartmannowi Dębowe Liście do Krzyża Rycerskiego. Ten rodzaj odznaczenia fuhrer przyznaje osobiście i dlatego młody pilot udaje się do Bertehsgaden. Wspomina później, że był pod wpływem magnetyzmu Hitlera, jednak niepokoił go całkowity brak rozeznania wodza co do rzeczywistej sytuacji na froncie. A jest ona dla Wehrmachtu coraz gorsza. Po powrocie do jednostki tempo przebazowań pułku w kierunku zachodnim zaskakuje dynamiką – Kamieniec Podolski, Lwów, lotniska rumuńskie dla ochrony przed amerykańskimi nalotami zagłębia naftowego w rejonie Ploeszti. Właśnie tam pilot po raz pierwszy styka się z amerykańskimi fortecami powietrznymi B-17 i B-24 jak również z doskonałymi myśliwcami P-51 Mustang. Kilka z nich pomimo znacznie słabszych osiągów swojego Me 109 udaje mu się zestrzelić, ale sam również cudem unika śmierci „zagoniony” do utraty paliwa przez jedną z formacji.

„Gonitwa ośmiu Mustangów za samotnym Messerem trwała już od kilku minut. Za każdym razem gdy schodził z toru pocisków z lewej strony, wchodził pod lufy Mustangów lecących z prawej. Na szczęście Amerykanie nie byli chyba doświadczonymi myśliwcami – otwierali ogień zbyt wcześnie i ze zbyt dużej odległości. (…) W końcu zapaliła się lampka sygnalizująca rezerwę paliwa. Był zbyt daleko od bazy by marzyć o udanym lądowaniu. Musiał skakać. Odpiął pasy i pociągnął dźwignię zwalniającą osłonę kabiny. Przewrócił samolot na plecy. Ziemia, niebo, drzewa, Mustangi i własne buty zawirowały mu przed oczami. Pociągnął za rączkę spadochronu i zawisł bezradnie wśród otaczających go samolotów. (…) Jeden z samolotów minął go w odległości kilkunastu metrów. Pilot w biało-żółtym hełmie przyglądał się spadochroniarzowi zza ogromnych gogli, okrążając go kilkakrotnie. Potem Mustang wykonał zwrot i oddalił się. Hartmann był szczęśliwy że żyje. Uspokoił się jednak dopiero wtedy gdy wszystkie osiem P-51 utworzywszy szyk bojowy skierowało się na północ.”

Ludowski JarosławAutor: Jarosław Ludowski - mgr.inż Jarosław Ludowski jest lubańskim regionalistą i badaczem historii współczesnej Dolnego Śląska. Zawodowo pracuje na stanowisku Kierownika Działu Obsługi Odbiorców i Eksploatacji Sieci w PEC Lubań.

Źródło: http://www.lubanski.eu/nieznane-postaci-bitwy-lubanskiej-genialny-dzieciak-z-charakterem-cz-1/