Dzisiejszy artykuł poświęcę zaporze złotnickiej, mniej znanej i opisywanej, młodszej siostrze zapory leśniańskiej na Kwisie. Inspiracją stała się wycieczka z wnuczką z historią w tle, a także posiadanie dwóch zdjęć z budowy tego obiektu, które jednocześnie zilustrują część opisową.

Rozwijając plan ochrony przeciwpowodziowej Pogórza Sudeckiego i budując na Kwisie drugą zaporę doświadczenia czerpano z budowy zapór pilchowickiej i leśniańskiej. Dwa leżące blisko siebie zbiorniki retencyjne na Kwisie stanowiły o zabezpieczeniu zarówno powiatu lubańskiego jak i bolesławieckiego.

 

Zapora leśniańska - zb. Z. MadurowiczOtto IntzegoRzeka Kwisa, której źródła znajdują się na Wysokim Grzbiecie Gór Izerskich na wysokości 940-1090 m, odwadnia obszar o powierzchni 300 km2. Cechą charakterystyczną Kwisy były i są gwałtowne wezbrania po ulewnych deszczach, zwłaszcza w miesiącach letnich. Po katastrofalnych powodziach w końcu XIX w., a zwłaszcza w latach 1888 i 1897 zbudowano na niej zaporę i elektrownię powyżej Leśnej. Była to pierwsza zapora typu ciężkiego na Śląsku zrealizowana wg projektu prof. Otto Intzego przy udziale Curta Bachmanna z Jeleniej Góry. Zaporę Złotnicką zbudowano powyżej Jeziora Leśniańskiego, wykorzystując przełomową dolinę między Gryfowem Śląskim i Złotnikami Lubańskimi. Zapora Złotnicka spiętrzyła wody Kwisy, tworząc Jezioro Złotnickie. Fakt, że została wybudowana z wykorzystaniem malowniczego, wąskiego przełomu tej rzeki, zdecydowanie obniżył koszt inwestycji.

Budowę zapory i zbiornika na Kwisie rozpoczęto w 1919 roku, a elektrownia podjęła pracę 20 listopada 1924 roku. Rozpoczęto od wykonania sztolni obiegowej i grodzi budowlanej w górnym stanowisku stopnia. Po skierowaniu wód rzeki do sztolni i wykonaniu prac fundamentowych przystąpiono w 1921 roku do wznoszenia samego korpusu zapory. Kamień pochodził z miejscowych kamieniołomów, natomiast cement wożono z Opola. Złotnicka zapora i elektrownia budowane były w trudnych powojennych czasach. Z uwagi na brak fachowców z Włoch, którzy wcześniej wznosili zaporę w pobliskiej Leśnej, korzystano głównie z miejscowej siły roboczej (w sumie zatrudniono 325 osób).

Zapora leśniańska - zb. Z. MadurowiczW ostatnim etapie powstał budynek elektrowni. Początkowo zamierzano zainstalować w nim cztery turbozespoły, poprzestano na trzech z turbinami Francisa i generatorami firmy Siemens Schuckert-Werke z Berlina, przygotowany czwarty, zamontowano w 1923 roku w elektrowni wodnej Pilchowice. Nowością były: sztolnia obiegowa i oryginalne mechanizmy jej zamknięć, przelew stokowy oraz rurociągi prowadzące wodę na turbiny. Była to zapora typu ciężkiego - kamienno-betonowa o kubaturze muru 35 tyś. m3. Zainstalowane agregaty posiadały moc 4,2 MW. . Gdy przydamy temu architekturę zapory i elektrowni, zyskamy modelowe rozwiązanie techniczno-funkcjonalne zbiornikowej elektrowni początku XX w.

Zapora leśniańska - zb. Z. MadurowiczWarto wspomnieć, że pojemność zbiornika wynosi 10,5 mln m3 wody, a jego powierzchnia około 120 ha. Na budowie pracowało 325 ludzi, przy czym odczuwano brak włoskich robotników przy wykonywaniu prac ziemnych i drążeniu skał pod fundamenty. Sprawdzili się oni na wcześniejszych budowach zapór w Pilchowicach i w Leśnej. . Do przepływu wód powodziowych służy upust powierzchniowy z 2 klapami 22,5 m długości i wysokości 70 cm zakończony wykutą w skale kaskadą prostopadle do zapory. Do spuszczania wody ze zbiornika wykorzystuje się sztolnię obiegową, do której po zakończeniu budowy wykuto szyb z 2 zasuwami o średnicy 1400 mm.

Powstałe jezioro o długości 8,4 km jest wąskie prawie na całej swej długości (400 m), ale występują również piaszczyste plaże przy, malowniczo położonych ośrodkach wypoczynkowych. Za niemieckich czasów, zarówno powyżej jak i poniżej zapory kursowały 2-3 stateczki wycieczkowe.

Zapora zawdzięcza swoją nazwę osadzie (Goldentraum - Złoty Sen), która niewątpliwie przeżyła swój złoty sen otrzymując na krótko prawa górniczego miasta.

Z tego okresu pochodzi czworokątny plac. Stojący centralnie ratusz powstał w 1834 roku. Obecnie chyba jedyny tego typu drewniany obiekt w kraju - niestety w ruinie. Wokół w podobnym stanie skromne kamieniczki z XIX wieku. Złotniki jako jedyne na Śląsku zachowały pierwotny układ przestrzenny miasta lokowanego w okresie renesansu. Za osadą zachowały się mury szubienicy, którą obecnie przebudowano na wieżę z działalnością gastronomiczną.

Położona o 2 km od miasteczka tama podniosła nie tylko poziom wody ale również walory turystyczne okolicy. Wskutek spiętrzenia wody powstało jezioro retencyjne o rynnowym kształcie ciągnące się przez ok. 8 km od Gryfowa Śląskiego na zachód. Kwatery dla letników, 2 gospody oraz schronisko młodzieżowe dla dziewcząt ożywiły senne do tej pory, rolniczo-tkackie miasteczko. Nad brzegiem jeziora powstał młodzieżowy ośrodek wodny -Jugendseehaus (zdjęcie w tekście), a wokół powstały przystanie i kąpieliska. Między Goldentraum a Greiffenberg uruchomiono kursy łodzi motorowej; pływały stateczki wycieczkowe. Goldentraum stało się turystyczną perełką Doliny Kwisy. Turystów pociągała zwłaszcza specyficzna atmosfera miasteczka ograniczającego się praktycznie tylko do rynku. Niestety okres prosperity przerwała II wojna światowa.

figura lwa przy zapora leśniańska - zb. Z. MadurowiczJest też mała ciekawostka w postaci naturalnej wielkości figury lwa "strzegącego" zaporę z górującej skały (zdjęcie obok). Aby wyjaśnić związek należy przenieść się do Starościńskich Skał, mało znanej grupy granitowych skał w Rudawach Janowickich. W czasach kiedy w Karpnikach rezydował brat króla Prus Wilhelm Starościńskie Skały nazwano na cześć jego żony Księżnej Marianny Skałami Marii Anny (Mariannenfels). Było to jej szczególnie ulubione miejsce. Przed wejściem na szczyt postawiona została figura żeliwnego lwa o wadze około 300 kilogramów, a pod spodem na skale umieszczono napis z miedzianych liter "Mariannenfels". Figura lwa stała tam jeszcze do lat 70. Skuteczność wandali z jednej strony, i opieszałość władz z drugiej, doprowadziło do strącenia odlewu ze skał. Krótko po tym lew "zapadł się pod ziemię". Podobno wywieziono go do Zamku Czocha. Ile w tym prawdy, nie wiem. Fakt faktem, że po czasie znalazł się na skale w pobliżu wylotu tunelu dojazdowego do zapory na Jeziorze Złotnickim. Dzisiaj żyjemy pod wrażeniem "złotego pociągu" czy bursztynowej komnaty i w kontekście tego może rodzić się pytanie - czego strzeże metalowy lew? I tym tajemniczym akcentem kończę i pozdrawiam serdecznie.

Autor: Zbigniew Madurowicz, dla naszeluzyce.pl Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc